Prosto i jesiennie – Teddie’s Apple Cake

Teddie's apple cake | chilitonkaPrzepis na Teddie’s Apple Cake pojawił się po raz pierwszy w magazynie The Times w 1973 roku. Jest to proste, bardzo łatwe do przygotowania ciasto, a dzięki jabłkowemu nadzieniu pozostanie świeże przez kilka dni. Jabłka z cynamonem, nutka wanilii, prażone orzechy włoskie i rodzynki – oto główni bohaterowie tego wypieku. Specjalnie dla Was przeliczyłam amerykańskie cups na gramy (wiem, jak potrafią irytować) zmniejszyłam nieco ilość cukru i soli. Do ciasta pasuje gałka lodów waniliowych, albo porcja kwaśnej śmietany. Bez dodatków możecie śmiało zabrać kawałek na jesienny spacer w parku. Miłego dnia Wam życzę!

Teddie's apple cake | chilitonka

Teddie’s Apple Cake


Składniki na blaszkę 24cm średnicy: 420g mąki, 250g oleju słonecznikowego, 300g brązowego cukru, 3 jaja, szczypta soli, łyżeczka cynamonu, łyżeczka sody oczyszczonej, łyżeczka ekstraktu waniliowego, 2 duże, twarde jabłka (w plasterkach), 90g orzechów włoskich (posiekanych i uprażonych na suchej patelni), 140g rodzynków, masło do posmarowania foremki


Foremkę posmaruj masłem. Piekarnik rozgrzej do 180 stopni.

W jednej misce wymieszaj wszystkie suche składniki. W drugiej misce wymieszaj mikserem jaja z cukrem, a potem z olejem. Połącz suche i mokre składniki. Dodaj jabłka, orzechy i rodzynki. Przełóż masę do foremki. Wyrównaj wierzch.

Piecz około 1h15min. (do suchego patyczka). Pozostaw ciasto w foremce, aż wystygnie. Podawaj z lodami, lub kwaśną śmietaną, smacznego!

Teddie's apple cake | chilitonka
Na podstawie The New York Times magazine: click

Chlebek z wędzonym boczkiem i serem Morbier

Chlebek z boczkiem i serem Morbier | chilitonkaLubię chleby z dodatkami. Mam w zanadrzu kilka takich wyjątkowych połączeń. Niektóre pasują do słodkich konfitur, inne lepiej się komponują ze słonymi dodatkami. Dzisiaj przedstawiam Wam chlebek, który jest samowystarczalny. Ma w sobie wędzony boczek i ciągnący się, pyszny ser. Czy potrzeba czegoś więcej? Najlepszy jeszcze ciepły, z chrupiącą skórką, mięciutkim miąższem i zachęcającym wnętrzem. Gorąco polecam!

Chlebek z boczkiem i serem Morbier | chilitonka
Chlebek z boczkiem i serem Morbier | chilitonka

 Chlebek z wędzonym boczkiem i serem Morbier


Składniki na dwa średnie chlebki: 500g mąki pszennej typ 650 Bio + więcej do posypania, 325g wody w pokojowej temperaturze, 100g zakwasu pszennego (dokarmionego 12 godzin wcześniej), 1/4 łyżeczki drożdży instant, 1 łyżeczka soli, 100g wędzonego boczku, 100g sera Morbier


Boczek pokrój w paseczki i usmaż. Ser pokrój w nieduże plasterki.

Na stolnicę przesiej mąkę, dodaj drożdże, nieco z boku sól. Na środku zrób wgłębienie, wlej zakwas i połowę wody. Mieszaj, aż płyn połączy się z mąką. Powoli dodaj resztę wody. Wyrabiaj ciasto, aż będzie miękkie, gładkie i zacznie odchodzić od rąk i blatu. Pod koniec wyrabiania dodaj boczek. Uformuj kulę, przykryj wilgotną ściereczką i pozostaw w ciepłym miejscu do wyrastania na 1h30. Ciasto powinno nieco urosnąć.

Po tym czasie przełóż ciasto na posypany mąką blat. Podziel na dwie części. Każdą część lekko wyrób i uformuj podłużny bochenek. Pozostaw na 15 minut.

Dłońmi spłaszcz bochenek, na wierzchu ułóż połowę sera i zamknij. Tak samo z drugim bochenkiem. Uformuj zgrabne podłużne bochenki, przełóż je na papier do pieczenia i przykryj wilgotną ściereczką. Pozostaw do ponownego wyrastania na 1h.

Piekarnik rozgrzej do 250 stopni, a na dole ustaw foremkę z gorącą wodą.

Chlebki natnij wzdłuż ostrym nożem, a wierzch posmaruj pędzelkiem zanurzonym w wodzie. Przełóż do gorącego piekarnika (na gorącą blachę) i piecz na złoty kolor około 20-25 minut. Wyjmij i wystudź na kratce. Najlesze jeszcze ciepłe, smacznego!

Na podstawie książki E. Kayser’a „Le Larousse du Pain”

Chleb pszenny na zakwasie – La boule E. Kayser’a

Chleb pszenny na zakwasie | chilitonkaPrzez wiele miesięcy z zazdrością patrzyłam na piękne chleby na zakwasie wypiekane przez innych blogerów. Zazdrościłam im tego zapachu, smaku, tych pięknych dziur w chlebowym miąższu. Tej niesamowitej SATYSFAKCJI! Ale przede wszystkim zazdrościłam im pewnej tajemnej wiedzy – dotyczącej hodowli zakwasu. Małam jedno podejście. Przez kilka tygodni karmiłam zakwas z mąki żytniej i wydawał mi się on niezwykle żywy, wręcz szalony! Jednak, chociaż starałam się, jak tylko mogłam, z piekarnika zawsze wyjmowałam ciężki, płaski i kwaśny gniot. Poddałam się. Część zakwasu zasuszyłam i schowałam, bo a nóż się kiedyś przyda…

Pewnego dnia pomyślałam sobie, że może warto spróbować jeszcze raz? Skoro kiedyś zawzięłam się i nauczyłam piec makaroniki, to z chlebem na zakwasie też powinno mi się w końcu udać. Kupiłam sobie nową książkę, dość znanego, renomowanego francuskiego piekarza Erica Kaysera. W książce znajduje się 80 przepisów na chleby i inne wypieki. Krok po kroku autor opisuje poszczególne etapy przygotowania pieczywa, zdradza różne sekrety, podaje przydatne wskazówki. Co ciekawe, przepis na zakwas jest nieco inny od tego tradycyjnego – zawiera w swoim składzie miód. I jeszcze jedno – właściwie każdy chleb na zakwasie ma w sobie odrobinę drożdży.

http://instagram.com/p/sdDdGtGA4M/?modal=true

To był strzał w dziesiątkę! Trochę jeszcze poczytałam na polskich stronach i zabrałam się za przygotowanie zakwasu. Tym razem na pełnoziarnistej mące pszennej i dobrej wodzie mineralnej (Evian). Dodałam odrobinę tego uprzednio zasuszonego, żytniego. Kiedy zakwas skończył dwa tygodnie, przystąpiłam do realizacji pierwszego (miałam nadzieję, że i najłatwiejszego) przepisu w książce. Jeśli śledzicie mój Instagram, mieliście okazję zobaczyć mój pierwszy, śliczniutki sukces! (zdjęcie poniżej) Uff, w końcu się udało :-)

Na marginesie, zakwas przygotowałam tradycyjnie: z mąki i wody, i tak bardziej „na oko”, bez odmierzania i ważenia składników. Raz się zdarzyło, że zmienił zapach, nieprzyjemnie i intensywnie pachniał octem. Postanowiłam wylać zawartość prawie całego słoiczka, zostawiając odrobinę i na tej bazie kontynuowałam hodowlę. Udało się i do dzisiaj mam piękny, zdrowy, pachnący zakwas.

Ja wiem, że taki prawdziwy, najlepszy chleb składa się tylko i wyłącznie z mąki, wody, soli i zakwasu. U mnie ten niewielki dodatek suchych drożdży, dosłownie 1/8 łyżeczki, sprawił, że nie zraziłam się po raz kolejny i będę piec dalej. Drożdże są w chlebie niewyczuwalne, chleb jest taki, jak być powinien – bardzo smaczny, lepszy niż ze sklepu. Kto wie, może kiedyś uda mi się całkowicie zrezygnować z drożdży? Najważniejsze, że po kilkunastu już próbach, wciąż wyjmuję z piekarnika piękne bochenki, mój zakwas dojrzewa, a ja jestem z siebie coraz bardziej dumna :-)

Nie będę Wam opisywać krok po kroku etapów przygotowania zakwasu, bo jeszcze nie jestem w tych sprawach ekspertem. Jest wiele stron z bardziej kompetentnymi wpisami. Jeśli macie do mnie jakieś pytania, chętnie odpowiem.  Dzisiaj podaję Wam przepis na ten pierwszy chleb, który za każdym razem wychodzi jeszcze smaczniejszy!
Chleb pszenny na zakwasie | chilitonka

La boule – chleb pszenny na zakwasie

{autor – Eric Kayser}


Składniki na spory bochenek: 500g mąki pszennej typ 650 (najlepiej Bio) + więcej do podsypania (może być inna, np. żytnia), 350g wody o temperaturze 20 stopni C*, 100g zakwasu**, 1 g drożdży instant***, 10 g soli (pełna łyżka)

* ja dodaję po prostu wodę w pokojowej temperaturze

** dodaję zakwas dokarmiony 12 godzin wcześniej

*** dodaję 1/8 łyżeczki, lub nawet mniej


Mąkę i drożdże przesiej na stolnicę, na środku zrób duże wgłębienie. Do środka wlej zakwas i połowę wody. Mieszaj ostrożnie, aby połączyć płyn z mąką. Stopniowo dodawaj resztę wody. Dodaj sól i starannie wyrabiaj ciasto, aż będzie gładkie, miękkie. Staraj się rozciągać ciasto na stolnicy w górę i w dół. Pod koniec lekko podsyp mąką, aby mniej się kleiło do rąk i podłoża. Przełóż do koszyka wyłożonego płócienną ściereczką, posypaną mąką. Pozostaw do wyrastania w ciepłym miejscu (u mnie piekarnik z zapaloną lampką) na 1h30. Ciasto powinno lekko urosnąć.

Stolnicę posyp mąką i przełóż na nią ciasto. Zakładaj boki ciasta do środka, lekko dociskając. Uformuj ładną kulę i przełóż do tego samego koszyka na kolejne 2 godziny. Po tym czasie ciasto urośnie, będzie pulchniutkie.

Piekarnik rozgrzej do 230 stopni. Na dole ustaw foremkę z gorącą wodą.

Ja ustawiam w piecu płytkie żeliwne naczynie, które się mocno nagrzewa i do niego przekładam chleb. Może być też specjalny kamień. Ważne, aby podłoże było gorące – wtedy chleb ładnie rośnie i ma w środku dziury ;-)

Ciasto ostrożnie przełóż na papier do pieczenia i natnij ostrym nożem. Kiedy piec będzie gotowy, szybko włóż chleb i zamknij drzwiczki, aby nie uciekło zbyt wiele pary.

Piecz 40 – 45 minut. Wyjmij i wystudź na kratce. Smacznego!

Krewetki po amerykańsku

Krewetki po amerykańsku  | chilitonkaJa wiem, że krewetki po amerykańsku z kuchnią francuską nie mają za wiele wspólnego, jednak wybaczcie mi ten mały skok w bok. To wszystko wina pogody. Co prawda z wolna dobijamy do połowy października, ale za oknem istny sierpień! Wciąż mam ochotę na lekkie dania i szerokim łukiem omijam czerwone mięso, ziemniaki oraz inne zapychacze. W kolejce czeka TYLE DAŃ, które chciałbym spróbować! Tyle ciast i innych słodkości! Za każdym razem, kiedy kupuję nową książkę z przepisami, zastanawiam się, czy zdążę je wszystkie wypróbować? Czasie, nie pędź tak, zatrzymaj się choć na chwilę!

Namawiam Was do ugotowania tego prostego dania, oczywiście, jeśli lubicie krewetki. Ja je uwielbiam! W trakcie gotowania zastanawiałam się, czy nie za dużo cebuli?  – Nie za dużo. Cały „sos”, w którym zatopione są krewetki, jest bardzo smaczny i świetnie komponuje się z ryżem, choć ja następnym razem dodałabym nieco więcej pieprzu cayenne. Przy okazji widzicie kawałeczek MOJEGO, swojskiego chleba na zakwasie, choć przyznam, że do tego dania pieczywo średnio pasuje i pełni tylko rolę dekoracji. O chlebie i moich pierwszych sukcesach opowiem Wam innym razem, obiecuję.
Krewetki po amerykańsku  | chilitonka

Krewetki po amerykańsku


Składniki dla 4 osób: 500g krewetek, 4 cebule, 2 szalotki, 3 ząbki czosnku, 6 pomidorów, 50ml koniaku, 100ml wytrawnego białego wina, 140g koncentratu pomidorowego, 1 bouquet garni, szczypta pieprzu cayenne, 3 łyżki oliwy, 40g masła, sól i pieprz, 400g ryżu długoziarnistego (u mnie mieszanka różnych gatunków)


Jeśli masz surowe krewetki, obierz je i usuń czarną nitkę – przewód pokarmowy.

Pomidory zalej wrzątkiem i obierz ze skórki. Usuń pestki i pokrój w kostkę. Cebulę, szalotkę i czosnek obierz i posiekaj.

W garnku rozgrzej niewielką ilość oliwy. Usmaż krewetki. Zalej je koniakiem, wymieszaj i odłóż na bok.

W tym samym garnku rozpuść masło. Wrzuć cebulę i szalotkę. Kiedy będą przeźroczyste, całość zalej winem i zagotuj. Dodaj krewetki, pomidory, koncentrat, czosnek i bouquet garni. Przypraw pieprzem cayenne, solą i pieprzem. Gotuj pod przykryciem, na wolnym ogniu około 25 minut.

W tym czasie, w lekko osolonej wodzie, ugotuj ryż (według instrukcji na opakowaniu). Podawaj na gorąco, smacznego!

Krewetki po amerykańsku  | chilitonka

 Na podstawie książki „La cuisine du monde en 350 recettes”

 

Jesienna tarta z gruszkami i serem Morbier

Morbier & Pear tart | chilitonka
Morbier & Pear tart | chilitonka

Może w mieście jest inaczej, ale tutaj u nas, na wzgórzu Sanvignes, jesień postanowiła zaczarować świat. O świcie całą okolicę zasłania gęsta mgła. I wędruje sobie tak po polach, powoli dzieląc się na mniejsze pasma. Wstaję o 6 – 7 rano. Po małej czarnej wychodzę na szybki marsz. Na horyzoncie wciąż mgła. Nie widać więcej, niż następnych 50 metrów, czasem nawet mniej. I może znów zapadłabym w błogi sen, gdyby w uszach nie grało Virgin radio, wywołując co jakiś czas uśmiech na mojej twarzy. Zawsze, prędzej czy później, leci Calogero. Po kilku taktach mój krok idealnie pasuje do muzyki, ale zamiast wsłuchać się w słowa, zastanawiam się, czy moje „r” jest już wystarczająco francuskie. Idę przed siebie, zataczam szerokie koło, a zmęczenie narasta, kiedy znów wspinam się pod górę. Mgła powoli opada i znika w dolinie, odsłaniając gromadkę jasnobeżowych krów. W domu wciąż cisza. Pies wysuwa czubek nosa spod kołdry, by za chwilę ponownie zasnąć, choćby jeszcze na chwilkę. Ciepły prysznic działa jak lekarstwo, a ja czuję, że cokolwiek się wydarzy, to z pewnością będzie piękny dzień!

Morbier & Pear tart | chilitonka
Morbier & Pear tart | chilitonka

Gruszki i Morbier to według mnie idealne połączenie (więcej o tym gatunku sera możecie przeczytać tutaj). Tarta bardzo nam smakowała, a spód był delikatny, kruchutki. Gorąco polecam!

Tarta z gruszkami, tymiankiem i serem Morbier


Składniki dla 4 osób, okrągła foremka około 30 cm średnicy

Spód: 250g mąki pszennej pełnoziarnistej, 125g masła + odrobinę więcej do posmarowania foremki, 1 żółtko, 2 łyżki listków świeżego tymianku, szczypta soli, około 50ml zimnej wody

Nadzienie: 4 gruszki, 200g sera Morbier, 2 jaja, 1 łyżka skrobi kukurydzianej, 150ml gęstej śmietany (Crème fraîche), pieprz, 2 gałązki tymianku, ewentalnie odrobina soku z cytryny


Przygotuj ciasto na spód tarty. W misce wymieszaj mąkę z solą. Dodaj masło pokrojone na mniejsze kawałki, żółtko i tymianek. Wyrabiaj palcami, aż powstanie jednolite ciasto. Jeśli będzie za twarde, dodaj odrobinę wody. Uformuj kulę i schowaj do lodówki na 1 – 2 godziny. Następnie umieść ciasto pomiędzy dwiema warstwami papieru do pieczenia i rozwałkuj placek  (możesz najpierw rozwałkować, a później schłodzić). Piekarnik rozgrzej do 180 stopni. Foremkę posmaruj masłem i wyłóż ciasto. Podpiecz spód tarty 10 minut, „na biało”. Aby ciasto nie wybrzuszyło się, przykryj wierzch pergaminem i wyłóż na górę ziarna fasoli.

Gruszki obierz, usuń gniazda nasienne i podziel na 8 części. Możesz je skropić sokiem z cytryny, aby nie zmieniły koloru. Ser pokrój w plasterki. Resztę składników nadzienia – jaja, śmietanę, skrobię, pieprz – dokładnie wymieszaj. Możesz delikatnie posolić, choć ser jest już słony. Na podpieczonym spodzie tarty ładnie ułóż gruszki, ser i całość zalej przygotowaną masą. Posyp tymiankiem i wstaw do pieca na pół godziny. W ostatniej minucie możesz włączyć termoobieg, aby lekko przypiec wierzch tarty. Podawaj z sałatką i białym winem (Château-chalon). Najlepsza na ciepło, smacznego!

Morbier & Pear tart | chilitonka

Przepis zaczerpnięty z magazynu Saveurs