Jak makiem zasiał

Kukbuk Zima

Dzisiaj pozwolę sobie na odrobinę prywaty i autoreklamy :-) Jeśli jeszcze nie czytaliście, to polecam Waszej uwadze Kukbuk Zima – nowe, specjalne wydanie dobrze znanego Wam magazynu kulturalno – kulinarnego. A w nim też coś dla Was ode mnie, czyli przepisy na różne słodkości z makiem w roli głównej. Jeszcze czas pomyśleć o wypiekach na święta, więc może skusicie się na mięciutką brioszkę z masą makową, albo torcik serowo makowy z czekoladą? Te i wiele innych przepisów oraz dużo dobrego do przeczytania w tym pięknie wydanym magazynie, zapraszam!

kukbuk-zima

Reklamy

Pain au levain z orzechami

 

Pain au levain | chilitonka

Moja droga do upieczenia dobrego chleba na zakwasie była długa, kręta i usiana szeregiem niepowodzeń. Już właściwie machnęłam ręką godząc się z porażką, ale wtedy, niczym feniks z popiołu przyszła myśl, żeby zacząć kolejny, ostatni już raz.

Tym razem podeszłam do tematu profesjonalnie. Najpierw przetrząsnęłam internet  i zebrałam wszystkie cenne informacje na temat hodowli zakwasu (polecam np. tę stronę – klik ). Podczas gdy mój młodziutki zakwas dojrzewał, ja codziennie zaglądałam do skrzynki w oczekiwaniu na książkę pt. „Chleb” J.Hamelmana. Przeczytałam ją od pierwszej do ostatniej strony, a niektóre nawet po kilka razy, i wtedy byłam gotowa na upieczenie mojego pierwszego bochenka. Potem kolejnego i następnego… Moje zmagania możecie obserwować na Instagramie, oto kilka ostatnich zdjęć:

Tartine breads from Instagram

Pain au levain

Nie czuję się jeszcze ekspertką w tej dziedzinie. Moja przygoda z pieczeniem trwa krótko, a mój zakwas nie skończył nawet 4 miesięcy! Mimo to, za sprawą wielu Waszych komentarzy i próśb, dzielę się z Wami przepisem na naprawdę pyszny i niezbyt kłopotliwy chleb :-)

Pain au levain | chilitonka Czytaj dalej Pain au levain z orzechami

Sanvignes – tu mieszkam

Sanvignes | chilitonka

Dawno temu ktoś z Was poprosił mnie o pokazanie zdjęć z miejscowości w której mieszkam. Długo z tym zwlekałam, bo co niby miałabym pokazać na tym krańcu świata, aż w końcu dziś wybrałam się na spacer z psem i z aparatem. Jesienne kolory, poranne mgły, a nawet lekka mżawka sprawiły, że to najnudniejsze miejsce na świecie zmieniło się na moment w nieco piękniejszą, może nawet romantyczną okolicę.

Sanvignes les Mines znajduje się w Burgundii, w departamencie Saône-et-Loire. To małe miasteczko, w którym kiedyś mieszkali głównie pracownicy pobliskich kopalni odkrywkowych. Dziś kopalni już nie ma, a w ich miejscu powstały parki, lasy, zalewy. Sanvignes można nazwać sypialnią dla pobliskiej okolicy. Mieszkańcy (około 4,5 tys. osób) też się zmienili. Dziś są to głównie osoby pracujące kilkanaście / kilkadziesiąt kilometrów stąd. Ludzie, którzy cenią sobie spokój, wolą własny dom z ogródkiem (czasem też z basenem) i nie mają zamiaru rezygnować z tego przywileju na rzecz zgiełku miasta. Od najbliższej większej cywilizacji dzieli nas około 6km, poza Sanvignes jest już tylko la campagne, czyli liczne pola i pastwiska, na których posilają się krówki słynnej rasy Charolais.

Wszystkie zdjęcia pokazują widoczki sfotografowane nie więcej niż 3 minuty spacerkiem od mojego domu, w promieniu nie większym niż 300m i tylko te, na których warto na chwilę zatrzymać wzrok.

Sanvignes | chilitonka

Sanvignes | chilitonka

Sanvignes | chilitonka

Sanvignes | chilitonka

Sanvignes | chilitonka

Sanvignes | chilitonka

Sanvignes | chilitonka

Zwykły placek ze śliwkami

Placek ze ślwikami | chilitonkaKażdy, kogo spotykam w Polsce pyta „to jak Wam się żyje w tej Francji?”. Zwykle odpowiadam, że są plusy i minusy. Jak w każdej dziedzinie, również w sprawach kulinarnych.  Bo na ten przykład, jest pyszne mięso, ale nie ma takich wędlin, kabanosów. Półki uginają się od musztardy Dijon, ale my wolimy tą naszą. Bagietki – ach, te chrupiące bagietki! rozpływają się w ustach, ale nie ma pachnącego polskiego chleba. Są przeróżne warzywa, o jakich nam się nawet nie śniło, lecz nie ma zwykłego korzenia pietruszki, a zakup botwinki graniczy z cudem. Są świeże figi, francuskie winogrona, zielone migdały, ale śliwkę węgierkę spotkać – to rzadkość. Człowiek na starość robi się taki sentymentalny… Pan zaśpiewa, Panie Bogusławie:

Węgierki | chilitonka

Placek ze ślwikami | chilitonka

Placek ze śliwkami

{ przepis ze starego zeszytu }


Składniki na średnią blachę 22/30cm: 4 całe jaja, pół kostki – 125g miękkiego masła (lub margaryny do wypieków), 150g cukru pudru (+ odrobinę do posypania ciasta), 250g mąki pszennej, łyżeczka proszku do pieczenia, około 750g śliwek węgierek


Śliwki umyj, przetnij na pół i usuń pestki.

Masło wymieszaj mikserem na puszystą masę.

Dodaj cukier puder, wymieszaj. Następnie, wciąż miksując, dodawaj po jednym jajku.

Na koniec wymieszaj z mąką oraz proszkiem do pieczenia.

Blachę wyłóż papierem do pieczenia*

Przełóż ciasto do blachy, wyrównaj wierzch.

Na górze układaj w rządkach połówki śliwek, wewnętrzną stroną ku górze.

Piecz na złoty kolor w 180 stopniach około 50 minut. Po wyjęciu z piekarnika wystudź i posyp cukrem pudrem, smacznego!

* zamocz papier w ciepłej wodzie, aby z łatwością wyłożyć nim blachę

Węgierki | chilitonka