
Wiosną pojawiają się gdzieniegdzie dzikie szparagi. Na czym polega ich dzikość? W naturalnym środowisku rosną w trudno dostępnych gęstwinach, na kamienistych wzgórzach, w zarośniętych wąwozach. Na szczęście ja, aby je zdobyć, nie muszę się z maczetą przedzierać przez żadną puszczę. Po prostu jadę sobie do najbliższego sklepu i wybieram najładniejszy pęczek :-) Takie mini szparagi są delikatne, subtelne w smaku. W całości nadają się do zjedzenia. Wystarczy je krótko 2 – 3 minuty gotować w osolonej wodzie, lub usmażyć na masełku z dodatkiem odrobiny soli i cukru. Jeśli je spotkacie na swojej drodze – spróbujcie koniecznie!


Omlet z dzikimi szparagami
Porcja dla 1 osoby: pęczek dzikich szparagów, 2 jaja, około 2 łyżki masła, łyżka gęstej śmietany, pieprz i sól, pół łyżeczki cukru
Na patelni rozpuść odrobinę masła. Włóż szparagi, posól i posyp cukrem. Smaż krótko – około 2 minuty. Zdejmij z ognia i odłóż na bok.
Oddziel żółtka od białek. Osobno roztrzep białka i żółtka. Przypraw pieprzem i solą.
Rozgrzej patelnię i rozpuść trochę masła. Włóż białka, następnie żółtka. Mieszaj widelcem robiąc „ósemki” i nie dotykając dna patelni. Kiedy omlet zacznie się ścinać, dodaj śmietanę. W międzyczasie poruszaj patelnią w przód i w tył, aby omlet nie przywierał. Gotowy omlet przełóż na talerz i posmaruj resztą masła.
Do środka włóż szparagi i złóż na pół. Smacznego!





Na podstawie Saveurs Hors série 2015
Sezon na szparagi rozpoczął się na dobre. W moim kuchennym oknie szaleją zioła, a za oknem ptaki powiększają swoją skrzydlatą rodzinę. Pomidor, który z małej sadzonki przeistoczył się w prawie 1,5 metrowe bydlę, wydał na świat pierwszy owoc. W ciągu kilku ostatnich dni nastąpiła eksplozja zieleni! Kwitną bzy, a magnolie jeszcze całkiem nie straciły swoich pięknych kwiatów. To najcudowniejszy czas :-)

Zauważyłam ostatnio, że za granicą zaczęła się moda na proste, stare przepisy. Właściwie takie dania bez przepisów. Potrawy, małe przekąski, kolacje czy śniadania, które są tak oczywiste i tak banalnie łatwe, że żaden szanujący się bloger nie ośmieli się ich publikować. Ale to się właśnie zmieni. Na Food 52 widziałam chleb odpiekany na patelni – mój tata go robił, odkąd pamiętam. Kiedy nachodziła go ochota, zjadał, jak to miał w swoim zwyczaju, na stojąco, czekając na kolejną porcję. Jest wiele takich rzeczy, które przygotowujemy i uwielbiamy, ale nie ma ich na blogach, a szkoda.
Przepis na tą zapiekankę znalazłam w książce z samymi najpyszniejszymi daniami z ziemniaków, a ziemniaczki to my lubimy, bardzo! I w zasadzie w każdej formie zjemy je ze smakiem. Przepis lekko zmodyfikowałam, bo gdybym dodała wszystkie składniki (np. dwa rodzaje śmietany), potrawa wyszłaby zbyt rzadka. 



