Pain perdu z jabłkami, gruszkami, szczyptą cynamonu i solonym karmelem

Pain perdu z jabłkami i solonym karmelem | chilitonka

Oto pierwszy, wypróbowany przeze mnie przepis z książeczki, którą ostatnio sobie kupiłam. Chyba potrzebowałam zastrzyku świeżych inspiracji, żeby wreszcie ruszyć moją… do kuchni i przygotować coś dla Was, na bloga.

Dni teraz krótkie i ponure, naprawdę nie pomagają w fotografowaniu jedzenia. Upiekłam ostatnio pyszną zapiekankę, ale brak wystarczającego światła sprawił, że zdjęcia wyszły blado i w ogóle nie zachęcały do spróbowania. Dzisiaj było ciut lepiej.

Ten deser jest baaardzo smaczny, idealny na smutne, chłodne dni. Do tego dobra kawka z mlekiem, albo co tam wolicie i świat choć na chwilę będzie piękniejszy, polecam!

Pain perdu z jabłkami i solonym karmelem | chilitonka

Pain perdu z jabłkami i solonym karmelem | chilitonka Czytaj dalej Pain perdu z jabłkami, gruszkami, szczyptą cynamonu i solonym karmelem

Advertisements

Chrupiące gofry na zakwasie

Bardzo mnie zaciekawił fakt, że można przygotować gofry na zakwasie. Zastanawiałam się, jak będą smakowały, szczególnie ze słodkimi dodatkami. Znalazłam odpowiedni przepis i oto rezultaty. Gofry, są leciutko kwaśne w środku, ale nie jestem do końca pewna, czy to za sprawą zakwasu, czy może maślanki. W niczym to nie przeszkadza, a nawet sprawia, że smakują jeszcze lepiej. Ich największą zaletą jest to, że naprawdę są chrupiące i ta chrupkość pozostaje znacznie dłużej, niż w przypadku innych gofrów. Podobno z tej samej masy można przygotować równie smaczne pankejki.

Do przygotowania gofrów oczywiście potrzebny jest zakwas i dlatego dzisiejszy wpis szczególnie dedykuję tym z Was, którzy już są wtajemniczeni w jego hodowlę. W internecie mnóstwo jest porad dotyczących hodowli zakwasu, ja nie czuję się jeszcze ekspertką w tym temacie, ale szczegółowe informacje znajdziecie choćby na tej stronie. Przepis polecam wszystkim domowym piekarzom, jak i tym, którzy być może tą okrężną drogą – „przez gofry” – upieką w końcu swój pierwszy chleb na zakwasie. Ale uważajcie – to wciąga! :-)

Gofry na zakwasie | chilitonka

Chrupiące gofry na zakwasie

{około 17 gofrów}


Wieczór wcześniej mieszamy w dużej misce następujące składniki:

  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 2 łyżki cukru
  • 2 szklanki maślanki
  • 1 szklankę zakwasu pszennego (prosto z lodówki, bez wcześniejszego dokarmiania)

Mieszamy na gładką masę, przykrywamy folią i pozostawiamy w temperaturze pokojowej przez całą noc.

Na drugi dzień, rano, do zaczynu dodajemy:

  • 2 duże jajka
  • 1/4 szklanki oleju lub roztopionego masła
  • pół łyżeczki soli
  • 1 łyżeczkę sody oczyszczonej
  • 4 łyżki cukru (niekoniecznie)

Wszystkie składniki dokładnie mieszamy (trzepaczką lub mikserem). Jeśli planujemy pieczenie gofrów po południu, przykrywamy masę i wstawiamy do lodówki.

Pieczemy w gofrownicy na rumiany kolor. Przed każdą kolejną porcją polecam lekko posmarować wnętrze gofrownicy olejem.

Podajemy ciepłe lub zimne, z ulubionymi dodatkami ( u mnie domowa bita śmietana, truskawki, borówki, listki werbeny i cukier puder).

Gofry na zakwasie | chilitonka

Domowa bita śmietana


Składniki: 500ml zimnej śmietany kremówki, około 4 łyżki cukru, ziarenka z 1 laski wanilii lub cukier waniliowy.


W dużym naczyniu energicznie miksujemy wszystkie składniki, aż powstanie gęsta, puszysta bita śmietana.

Warto przygotować domową śmietanę, bez żadnych zbędnych dodatków, konserwantów. Taka domowa dłużej trzyma fason i po prostu jest smaczniejsza. Jeśli mamy (lub mamy i dodatkowo potrafimy znaleźć ;-) rękaw cukierniczy, nakładamy do niego bitą śmietanę i wyciskamy śliczne wzorki. Jak widać, mój się gdzieś zapodział….

Gofry na zakwasie | chilitonka

Smacznego :)


Przepis – Moje Wypieki / King Arthur Flour

Save

Waniliowe naleśniki z manną

W życiu nie usmażyłam tylu naleśników, co przez ostatnie kilka miesięcy! Część z nich pojawiła się na blogu, część zjedliśmy w tajemnicy (przed Wami), a cała reszta… to muszę na razie zachować w sekrecie. Przy okazji tego całego przedsięwzięcia odkryłam, że cierpię na nietolerancję laktozy :-(

kiedy w organizmie brakuje laktazy (enzymu odpowiedzialnego za hydrolizę laktozy na monocukry: glukozę i galaktozę), laktoza zawarta w mleku i innym nabiale, nie może być odpowiednio strawiona. Pojawia się ból brzucha, wzdęcia, mdłości, biegunka. Objawy te występują nawet po kilku godzinach od zjedzenia produktu z laktozą, dlatego czasem trudno wykryć tę przypadłość. Remedium mogą być suplementy zawierające odpowiedni enzym.

Przez długi czas myślałam, że to kawa jest winna. Rezygnowałam z dobrej, świeżo mielonej i tradycyjnie zaparzanej, ale nawet wypicie porannej, słabszej latte  kończyła się bólem brzucha. Tymczasem naleśniki są  w 50% złożone z mleka. Musiałam coś wymyślić, bo niebardzo wyobrażam sobie życie bez nabiału. Niestety, we Francji suplementy zawierające laktazę są niedostępne. Okazuje się jednak, że istnieje mleko o zawartości ⩽0,1% laktozy i nic, ale to zupełnie nic się po nim nie dzieje. Przy okazji zaprzyjaźniłam się z innymi napojami: owsianymi, sojowymi, ryżowymi imitującymi mleko. Da się żyć.

Niedawno odkryłam też inną ciekawą rzecz – waniliową kaszę mannę  (klik). Nie wiem, czy coś podobnego można kupić w PL? Jest naprawdę super waniliowa, pachnąca, lekko słodka. I właśnie na opakowaniu tej kaszki znalazłam przepis na dzisiejsze naleśniki:

Naleśniki z manną | chilitonka

Naleśniki waniliowe z kaszą manną

Składniki (około 35 średnich naleśników): 250g kaszki waniliowej, 250g mąki pszennej, 3 duże jaja, 1 litr mleka, szczypta soli, 25g roztopionego masła

Jeśli mamy zwykłą mannę, dodajemy jeszcze około 4 łyżki cukru (do smaku), laskę wanilii (ziarenka) i kilka kropel olejku waniliowego


Mieszamy mąkę z kaszką (i resztą składników). Dodajemy jaja i mieszamy trzepaczką, stopniowo wlewając mleko. Na koniec dodajemy masło, jeszcze raz mieszamy. Przykrywamy i odstawiamy na godzinę.

Przed smażeniem jeszcze raz mieszamy masę.

Patelnię lekko natłuszczamy, rozgrzewamy i smażymy naleśniki z dwóch stron.

Naleśniki delikatnie odwracamy, a masę mieszamy przed każdą porcją, ponieważ manna lubi osiadać na dnie.

Podajemy jak każde inne słodkie naleśniki, smacznego!

Naleśniki z manną | chilitonka

Save

Far breton ze śliwkami

Far breton aux pruneaux | chilitonka

Przepis na far breton pojawił się na chilitonce już trzy lata temu: klik. Z takim uczuciem pomiędzy satysfakcją a politowaniem stwierdzam, że przez ten czas moje umiejętności fotograficzne nieco się poprawiły :-) Możecie porównać i ocenić sami. Wtedy wydawało mi się, że jest super, dziś oceniam to zdecydowanie bardziej krytycznie. Na blogu kulinarnym zdjęcia są bardzo ważne, często decydują o tym, czy Czytelnik poczuje się wystarczająco pokuszony i wypróbuje przepis. W końcu na tym chyba najbardziej zależy blogerom? Mnie z pewnością.

Zawsze staram się, żeby fotografie pokazywały to, co w potrawie jest najistotniejsze: lekkość, puszystość, miękkość, kruchość, jędrność, soczystość, mogłabym długo tak wymieniać. Cała reszta jest drugoplanowa. Trochę żałuję, że kiepsko wychodzą mi zdjęcia lifestyle’owe, pięknie skomponowane, z całą tą otoczką, atmosferą, zawsze świeżymi kwiatami na stole. Denerwuję się, bo nie mam u siebie w mieszkaniu nawet jednej pustej ściany, która służyłaby za szersze tło.

Lubię oglądać piękne zdjęcia konkurencji. Napawam się ich widokiem, czasem troszkę im zazdroszczę, a potem i tak robię swoje.  Tak jak wszyscy, ulegam modzie – tak tak, w fotografii kulinarnej trendy również się zmieniają. Mój ostatni zakup to stół z marmurowym blatem. Pokochałam go od pierwszego ujęcia! Jest fotogeniczny, ale przede wszystkim zasadniczo zmienił jakość mojej „pracy”. Nie muszę już biegać po kuchni z tymi wszystkimi blacikami, deseczkami i wszelkimi innymi pomocami, które po sesji przybierały formę monstrualnego bałaganu!

O fotografii kulinarnej mogłabym tak godzinami, ale pora przejść do przepisu. Nieco różni się od poprzedniego, ale to wciąż ten sam deser. Nic zadzwyczajnego, raczej nie nadaje się na elegacki posiłek, ale na podwieczorek w rodzinnym gronie. Nam zawsze bardzo smakował, wracamy do niego regularnie.

Far breton aux pruneaux | chilitonka

Far breton aux pruneaux | chilitonka

Far breton ze śliwkami

~Far breton aux pruneaux~

Składniki {około 6-8 porcji}: 1l mleka, 200g mąki pszennej, 200g cukru, cukier waniliowy (opcjonalnie), 4 duże jaja, około 20 suszonych śliwek (bez pestek), kawałek masła do posmarowania naczynia + kawałek solonego masła do posmarowania gotowego deseru


Jeśli śliwki są bardzo suche, zalewamy je na kilka minut wrzątkiem i odcedzamy.

W rondelku podgrzewamy mleko, aż będzie gorące (nie musi się gotować).

Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. Wnętrze naczynia żaroodpornego o pojemności 1,5 – 2l (niezbyt wysokiego) smarujemy masłem. Na dnie równomiernie układamy śliwki.

W dużej misce mieszamy trzepaczką mąkę z cukrem. Stopniowo dodajemy jaja. Energicznie mieszając, wlewamy gorące mleko – na początku małą strużką, aby masa się nie ścięła, potem więcej.

Nalewką przekładamy masę do naczynia (pozostawiamy około 2cm wolnego miejsca, bo far troszkę urośnie).

Pieczemy 50 minut. Na koniec możemy włączyć na kilka minut termoobieg, aby wierzch się ładnie zarumienił.

Tuż po upieczeniu smarujemy wierzch deseru solonym masłem. Podajemy na ciepło lub na zimno, smacznego!

Far breton aux pruneaux | chilitonka

Save

Crème brûlée

Ponieważ uwielbiam ten deser, wypróbowałam już wiele przepisów na crème brûlée, zarówno jeśli chodzi o połączenie składników, jak i sposób ich przygotowania/pieczenia. W tym wydaniu, moim skromnym zdaniem, deser ma idealną konsystencję i po prostu się udaje.

Crème brûlée


Składniki (4 porcje): 500ml śmietany 30%, 70g cukru, 5 żółtek, ziarenka z 1 laski wanilii + cukier do posypania gotowego deseru


Połowę śmietany wraz z wanilią podgrzewamy w rondelku, na małym ogniu.

Żółtka ubijamy z 70g cukru, aż będą jasne. Mieszamy z resztą śmietany. Mieszając, stopniowo dodajemy gorącą śmietanę.

Napełniamy 4 ramekiny, wlewając masę przez sitko (to zapobiegnie powstaniu piany) i pieczemy około 35 – 40 minut w 150 stopniach (trzeba wyczuć swój piekarnik). Środek nie powinien być zbyt zwarty.

Wyjmujemy i po wystudzeniu chłodzimy w lodówce minimum 2 godziny. Wierzch posypujemy równą, cienką warstwą cukru i przypalamy palnikiem, lub wstawiamy na krótko pod grill, aby cukier się skarmelizował tworząc na powierzchni skorupkę.

Krem można przygotować dzień wcześniej i przechować go w lodówce, a tuż przed podaniem skarmelizować wierzch.

Creme brulee2231

Crème brûlée


Ingredients (serves 4): 500ml double cream, 70g caster sugar, 5 egg yolks, 1 vanilla pod + caster sugar for brûlée top


Preheat oven to 150C/300F/Gas 2.

Split vanilla pod and scrape out the seeds. Place 250ml of the cream in a pan (with the seeds and pod) to heat.

Whisk together the yolks and 70g caster sugar until pale. Mix with the rest of the cream. Pour the hot cream, stirring all the time.

Sieve the mixture into 4 ramekins and place in the oven.

Cook for about 35 – 40 minutes or until just set. It should have a slight wobble.

Remove from the oven and refrigerate at least 2 hours.

Just before serving, using a sieve, sprinkle the top with a thick layer of sugar and using a blowtorch, caramelise the surface or put under the grill, watching carefully. The surface should be deep brown and slightly burnt but not too thick.

Crème brûlée (without brûlée top) can be prepared the day before and stored in the refrigerator.

Bon appétit!