Brownies z bananami

Brownie z bananami | chilitonka

Przed świętami nie było czasu, a po świętach dopadł mnie wielki opasły leń. Pora jednak nadrobić zaległości i opublikować, choćby króciutki post na blogu, cobyście o mnie już całkiem nie zapomnieli. Nie wiem, czy Was skusi takie brownies, ale zaryzykuję. Przepis z ostatniego numeru Saveurs.

Brownies z bananami


Składniki na foremkę 23/23 cm: 250 g gorzkiej czekolady, 250g lekko solonego masła + odrobinę do posmarowania foremki, 250g cukru, 180g mąki, 100g orzechów pecan,40g kakao, 1 łyżeczka proszku do pieczenia, 4 średnie jaja, 3 banany


Piekarnik rozgrzej do 160 stopni.

Czekoladę i masło rozpuść w kąpieli wodnej i odstaw, aby lekko przestygło.

Orzechy posiekaj.

Do miskij wbij jaja, dodaj cukier i całość wymieszaj mikserem. Cały czas mieszając, wlej masło z czekoladą. Następnie dodaj mąkę przesianą razem z kakao i proszkiem do pieczenia. Dodaj orzechy i wymieszaj całość.

Foremkę posmaruj masłem i wyłóż papierem do pieczenia. Przełóż masę do foremki, a na wierzchu ułóż obrane banany, przekrojone wzdłuż na pół.

Piecz około 1h 10min. Ciasto powinno być jeszcze lekko wilgotne na środku. Wyjmij i wystudź. Przed podaniem możesz posypać banany cukrem i przypalić palnikiem, jak crème brûlée. Smacznego!

Brownie z bananami | chilitonka

Ciasteczka chałwowe z cynamonem

Tahini & cinnamon cookies | chilitonkaSwego czasu bardzo popularne w Izraelu chałwowe ciasteczka, dziś nieco zapomniane. Ja odkryłam je właśnie dzisiaj i zakochałam się! Przepis pochodzi ze słynej książki „Jerusalem” autorstwa duetu Ottolenghi & Tamimi. Jeśli lubicie chałwę, gwarantuję Wam, że również zapałacie do nich gorącym uczuciem. Ciasteczka są bardzo delikatne w środku, umiarkowanie słodkie, a dodatek cynamonu niech Was przekona, że warto je upiec jeszcze przed świętami. Bardzo polecam!
Tahini & cinnamon cookies | chilitonka

Ciasteczka chałwowe z cynamonem

{około 35 – 40 sztuk}


Składniki: 130g drobnego cukru, 150g masła w pokojowej temperaturze, 110g lekkiej pasty tahini, 1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego, 25ml gęstej śmietany 40%, 270g mąki, około 2 łyżeczki cynamonu do posypania ciasteczek

ps. właśnie uświadomiłam sobie, że zamiast 25ml ja dodałam prawie 200ml śmietany. Ups. Fakt, ciasto było dość miękkie, klejące, ale bez przesady. Za to ciasteczka wyszły bardzo delikatne, niczym prawdziwa chałwa. Powyżej podaję ilość składników, jak w oryginalnym przepisie. Cóż, zdarza się, nawet największym „miszczom” ;-)


Piekarnik rozgrzej do 200 stopni.

W misce wymieszaj masło z cukrem – około 1 minuty, mikserem, przy użyciu spiralnych końcówek do ciasta. Nie mieszaj zbyt długo, aby masa nie stała się zbyt napowietrzona.

Wciąż miksując, dodaj pastę tahini, wanilię i śmietanę. Następnie dodaj mąkę Wymieszaj całość, a potem jeszcze lekko wyrób ciasto ręką, aby było jednolite.

Dwie blachy wyłóż papierem do pieczenia.

Palcami formuj z ciasta kulki wielkości mniej więcej orzecha włoskiego. Układaj je na papierze w odstępach około 5 cm. Następnie przy pomocy widelca spłaszcz wierzch ciasteczek. Posyp cynamonem.

Piecz na złoty kolor około 15 – 17 minut.

Wystudź na kratce. Przechowuj w szczelnym pojemniku do 10 dni. Smacznego!

Zimowe szparagi

Skorzonera | chilitonka

Już w XVI wieku włoski agronom Olivier de Serres, pisał o sersifi. Nazwa ta odnosi się do dwóch warzyw z rodziny astrowatych. Pierwszy, prawdziwy salsifis ma białą, żółtawą skórkę i stożkowy, nieregularny kształt. Drugi, mniej włóknisty – czarny salsifis, potocznie zwany skorzonerą, to ten, który widzicie na zdjęciach poniżej.
Skorzonera | chilitonka
Salsifis, czy skorzonera, a po polsku wdzięcznie zwany wężymordem, to warzywo znane już od czasów antycznych. Grecy nazywali ją „kozią bródką”. Przez wieki używana była jako remedium na szereg dolegliwości, między innymi jako lek na jad żmii. Dopiero w XVI wieku trafiła na stałe do kuchni i na talerze.

Warzywo jest cennym źródłem sodu, potasu, magnezu, wapnia, żelaza, fosforu, chloru, karotenu, witaminy: E, B1, B2, B3  oraz C. W smaku przypomina szparagi, choć jest mniej delikatne. Niektórzy porównują je do pasternaku, a nawet karczocha. Lepiej kupować pęczki raczej małych, prostych korzeni, a końcówki nie powinny być przesuszone.

Zanim zabierzecie się za obieranie skorzonery, koniecznie załóżcie gumowe rękawiczki! Warzywo wytwarza sok mleczny, który strasznie lepi się do rąk i trudno go później zmyć.  Po obraniu kroimy na kawałki 5 – 8 cm, polewamy sokiem z cytryny, lub octem jabłkowym i gotujemy we wrzącej wodzie około 20 – 30 minut. Następnie odcedzamy.
Skorzonera | chilitonka
Sposobów przygotowania wężymordu jest wiele. Ugotowany, możemy pokroić na talarki i podawać z lekkim sosem ziołowym, lub majonezem. Można po prostu usmażyć na oliwie, z dodatkiem natki, soli i pieprzu. Smak skorzonery świetnie współgra z czarnymi oliwkami, anchois, czy szynką parmeńską. Jako dodatek, świetnie pasuje do jagnięciny i ryb. Ja zdecydowałam się na ten oto prosty przepis:

Po ugotowaniu i odcedzeniu skorzonery, przełożyłam ją do żaroodpornego naczynia. Polałam oliwą i miodem w proporcji 50/50. Następnie upiekłam w 180 stopniach na złoty kolor.

Jeśli jeszcze nie próbowaliście, a uda Wam się kupić to warzywo, warto nadrobić zaległości, smacznego!
Skorzonera | chilitonka

Informacje i przepisy na podstawie Zeste nr 14 (luty/marzec 2014)

Przepiórki z kasztanami, boczkiem wędzonym i szałwią

Przepiórki z kasztanami | chilitonkaKiedy tylko zobaczyłam to danie i przeczytałam listę składników, wiedziałam, że muszę MUSZĘ!!! je wypróbować. Nie myliłam się. Trzeba się troszkę pomęczyć przy obgryzaniu małych kosteczek, jednak w takim zestawie przepiórki są niesamowicie smaczne! Przeniosłam się na moment do Belle Isle Cookery School – miejsca, gdzie jadłam najlepsze w moim życiu potrawy, a zapach świeżych ziół towarzyszył każdemu pysznemu daniu. Jeśli szukacie na zdjęciu boczku, to rozczaruję Was. Podczas gdy ja byłam zajęta innymi ważnymi sprawami, mój pomocnik zapomniał o tym składniku i dopiero po sesji fotograficznej nadrobiliśmy braki. Boczek był cieniutki i chudy, więc wystarczyło kilka dodatkowych minut w piekarniku. Naprawdę BARDZO polecam!
Przepiórki z kasztanami | chilitonka

Przepiórki z kasztanami, boczkiem wędzonym i szałwią

{Saveurs nr 214}


Składniki dla 4 osób: 4 przepiórki ( umyte i bez wnętrzności), 8 plastrów boczku wędzonego, 400g ugotowanych kasztanów, 200ml białego wytrawnego wina, 40g masła, 2 łyżki oliwy, 2 gałązki świeżej szałwi, pieprz i sól


Piekarnik rozgrzej do 180 stopni.

W żeliwnej kokotce* rozpuść masło i oliwę. Smaż kolejno przepiórki na złoty kolor z każdej strony. Odłóż na bok.

Wlej wino i gotuj około 5 minut. Włóż z powrotem przepiórki, przypraw pieprzem i solą. Wrzuć gałązki szałwi, przykryj i wstaw do piekarnika na 20 minut.

Dodaj kasztany oraz boczek. Piecz kolejne 20 minut.

Podawaj na gorąco z ulubionymi dodatkami i sałatką. Smacznego!

* jeśli nie masz żeliwnej kokotki, która nadaje się zarówno do gotowania na kuchence, jak i do piekarnika, najpierw przygotuj danie w zwykłym garnku, a potem przełóż całość do żaroodpornego naczynia.

La Tarte Tropézienne

Tarte Tropézienne | chilitonka

Jest rok 1945. Prowansja, południe Francji. Malownicze Saint-Tropez jest wówczas mało znaną, portową wioską. Aleksander Micka, Polak z pochodzenia, wraca ze Stanów Zjednoczonych, aby  tutaj, na placu ratuszowym, otworzyć nową piekarnię. Oprócz banalnych bułek, bagietek, czy pizzy, największym specjałem staje się delikatne ciasto drożdżowe typu brioche, posypane cukrem i przekładane lekkim kremem. Przepis, wymyślony przez prababkę pana Aleksandra, jest pilnie strzeżoną tajemnicą.

Dziesięć lat później do Saint-Tropez przybywa Roger Vadim, Jean-Louis Trintignant oraz cała ekipa filmowa. Trwają prace nad nowym filmem „I Bóg stworzył kobietę”. Tą kobietą jest oczywiście piękna i młoda Brigitte Bardot.

Pewnego dnia Aleksander Micka został poproszony o przygotowanie poczęstunku dla filmowców. Ugościł ich tym, co miał najlepszego – oczywiście swoją popisową tartą. Brigitte Bardot doceniła przysmak, a legenda głosi, że to właśnie aktorka wymyśliła nazwę: La Tarte Tropézienne.

Ta nietypowa tarta to dziś prawdziwy, francuski klasyk. Można ją dostać w każdej szanującej się boulangerie – pâtisserie. Tradycyjna, albo w postaci baby trop’. Z malinami, truskawkami, z kremem czekoladowym , czy o smaku kawy – każda z nich z rozkoszą rozpływa się w ustach.

Tarte tropezienne | chilitonka
Prawdziwa, oryginalna receptura na tartę z Saint-Tropez jest opatentowana i wciąż owiana tajemnicą. Tymczasem, jeśli nie wybieracie się na Lazurowe Wybrzeże, wypróbujcie ten oto przepis:

La Tarte Tropézienne

{„La cuisine de nos régions” Sylvie Girard-Lagorce}


Składniki dla 6 osób: 1 jajo + 5 żółtek, 500ml mleka, 100ml śmietanki (la crème fleurette), 80g miękkiego lub roztopionego masła, 300g mąki, 15g świeżych drożdży, 40g skrobi kukurydzianej, 80g drobnego cukru, 3 łyżki grubego cukru, łyżka rumu, szczypta soli


Drożdże rozpuść w 100ml letniego mleka.

Do miski przesiej mąkę. Dodaj całe jajo, szczyptę soli i 40g drobnego cukru. Wymieszaj i dodaj masło oraz drożdże wymieszane z mlekiem. Wyrabiaj ciasto, aż będzie odchodzić od ręki i miski. Przykryj ściereczką i pozostaw w pokojowej temperaturze do wyrośnięcia – na 1 godzinę.

Okrągłą, średnią foremkę posmaruj masłem i wyłóż papierem do pieczenia.

Przełóż ciasto do foremki. Wyrównaj wierzch, przykryj i pozostaw na kolejną godzinę.

Przygotuj krem: w rondlu wymieszaj 4 żółtka ze skrobią kukurydzianą i resztą drobnego cukru. Wlej powoli mleko i dokładnie wymieszaj trzepaczką, aby nie było grudek. Doprowadź do wrzenia i gotuj na minimalnym ogniu około 10 minut, nieustannie mieszając. Zdejmij z ognia i wymieszaj z rumem.

Przykryj przeźroczystą folią tak, aby dotykała powierzchni kremu i odłóż na bok.

Wyrośnięte ciasto posmaruj żółtkiem i wstaw do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 25 minut. Zaraz po wyjęciu z pieca posyp wierzch ciasta grubym cukrem. Pozostaw do wystygnięcia, a następnie przekrój na pół.

Do kremu dodaj 100ml śmietanki i wymieszaj mikserem, aż będzie gładki.

Dolną część ciasta posmaruj kremem, następnie przykryj drugą połówką. Podawaj w pokojowej temperaturze, a przechowuj w lodówce. Bon appétit!

Ps. aby kryształki nie odpadały tak łatwo, warto zaryzykować i posypać wierzch tarty grubym cukrem wcześniej – po posmarowaniu żółtkiem i przed włożeniem do pieca.
Tarte Tropézienne | chilitonka

 

Historię tarty opisałam między innymi na podstawie informacji z tej strony: klik. Wiele innych źródeł podaje, że piekarnia została otwarta w 1945 roku. Przyjmijmy, że tarta otrzymała swoje słynne imię w roku 1955.