La Tarte Tropézienne

Tarte Tropézienne | chilitonka

Jest rok 1945. Prowansja, południe Francji. Malownicze Saint-Tropez jest wówczas mało znaną, portową wioską. Aleksander Micka, Polak z pochodzenia, wraca ze Stanów Zjednoczonych, aby  tutaj, na placu ratuszowym, otworzyć nową piekarnię. Oprócz banalnych bułek, bagietek, czy pizzy, największym specjałem staje się delikatne ciasto drożdżowe typu brioche, posypane cukrem i przekładane lekkim kremem. Przepis, wymyślony przez prababkę pana Aleksandra, jest pilnie strzeżoną tajemnicą.

Dziesięć lat później do Saint-Tropez przybywa Roger Vadim, Jean-Louis Trintignant oraz cała ekipa filmowa. Trwają prace nad nowym filmem „I Bóg stworzył kobietę”. Tą kobietą jest oczywiście piękna i młoda Brigitte Bardot.

Pewnego dnia Aleksander Micka został poproszony o przygotowanie poczęstunku dla filmowców. Ugościł ich tym, co miał najlepszego – oczywiście swoją popisową tartą. Brigitte Bardot doceniła przysmak, a legenda głosi, że to właśnie aktorka wymyśliła nazwę: La Tarte Tropézienne.

Ta nietypowa tarta to dziś prawdziwy, francuski klasyk. Można ją dostać w każdej szanującej się boulangerie – pâtisserie. Tradycyjna, albo w postaci baby trop’. Z malinami, truskawkami, z kremem czekoladowym , czy o smaku kawy – każda z nich z rozkoszą rozpływa się w ustach.

Tarte tropezienne | chilitonka
Prawdziwa, oryginalna receptura na tartę z Saint-Tropez jest opatentowana i wciąż owiana tajemnicą. Tymczasem, jeśli nie wybieracie się na Lazurowe Wybrzeże, wypróbujcie ten oto przepis:

La Tarte Tropézienne

{„La cuisine de nos régions” Sylvie Girard-Lagorce}


Składniki dla 6 osób: 1 jajo + 5 żółtek, 500ml mleka, 100ml śmietanki (la crème fleurette), 80g miękkiego lub roztopionego masła, 300g mąki, 15g świeżych drożdży, 40g skrobi kukurydzianej, 80g drobnego cukru, 3 łyżki grubego cukru, łyżka rumu, szczypta soli


Drożdże rozpuść w 100ml letniego mleka.

Do miski przesiej mąkę. Dodaj całe jajo, szczyptę soli i 40g drobnego cukru. Wymieszaj i dodaj masło oraz drożdże wymieszane z mlekiem. Wyrabiaj ciasto, aż będzie odchodzić od ręki i miski. Przykryj ściereczką i pozostaw w pokojowej temperaturze do wyrośnięcia – na 1 godzinę.

Okrągłą, średnią foremkę posmaruj masłem i wyłóż papierem do pieczenia.

Przełóż ciasto do foremki. Wyrównaj wierzch, przykryj i pozostaw na kolejną godzinę.

Przygotuj krem: w rondlu wymieszaj 4 żółtka ze skrobią kukurydzianą i resztą drobnego cukru. Wlej powoli mleko i dokładnie wymieszaj trzepaczką, aby nie było grudek. Doprowadź do wrzenia i gotuj na minimalnym ogniu około 10 minut, nieustannie mieszając. Zdejmij z ognia i wymieszaj z rumem.

Przykryj przeźroczystą folią tak, aby dotykała powierzchni kremu i odłóż na bok.

Wyrośnięte ciasto posmaruj żółtkiem i wstaw do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 25 minut. Zaraz po wyjęciu z pieca posyp wierzch ciasta grubym cukrem. Pozostaw do wystygnięcia, a następnie przekrój na pół.

Do kremu dodaj 100ml śmietanki i wymieszaj mikserem, aż będzie gładki.

Dolną część ciasta posmaruj kremem, następnie przykryj drugą połówką. Podawaj w pokojowej temperaturze, a przechowuj w lodówce. Bon appétit!

Ps. aby kryształki nie odpadały tak łatwo, warto zaryzykować i posypać wierzch tarty grubym cukrem wcześniej – po posmarowaniu żółtkiem i przed włożeniem do pieca.
Tarte Tropézienne | chilitonka

 

Historię tarty opisałam między innymi na podstawie informacji z tej strony: klik. Wiele innych źródeł podaje, że piekarnia została otwarta w 1945 roku. Przyjmijmy, że tarta otrzymała swoje słynne imię w roku 1955.

Brioszka

Opuściłam Was na krótki czas, ale już jestem z powrotem i z nowym, sprawdzonym przepisem. Przybyło mi ostatnio obowiązków, do domu wracałam przed ósmą wieczorem i właściwie, gdybym się mocno uparła, nie byłoby jeszcze zbyt późno na sesję fotograficzną (może taką bardziej mroczną, nastrojową), ale mi się po prostu nie chciało. Proza życia. Pomimo tego całego zamieszania, od czasu do czasu planowałam sobie w myślach, na co dobrego miałabym ochotę, kiedy już się z tym wszystkim uporam. Dlatego w kolejce czeka kilka smacznych przepisów do zrealizowania.

Zaczynam od brioszki, która jest wyjątkowo puszysta, mięciutka niczym chmurka. Byłam niedawno w gościach u pewnej miłej Pani „S”, którą serdecznie z tego miejsca pozdrawiam ;-) i dowiedziałam się, że Francuzi traktują brioszkę jako rodzaj ciasta. Podaje się ją z musem i owocami. Można jeść ją samą, albo ze świeżutkim masełkiem, lub nutellą – jak wolicie. Przepis, który zawsze się sprawdza, pochodzi ze świetnej książki „Pâtisserie!” Christophe Felder’a, polecam!

Ps. Zabytkowy nóż dostałam od wujka Andrzeja – dziękuję :-)

Brioche | chilitonka

Brioszka


Składniki na foremkę keksówkę: 170g mąki typ 450, 20g cukru (3 płaskie łyżeczki), 1/2 łyżeczki soli, 7g świeżych drożdży, 2 średnie jaja, 110g miękkiego masła. Dodatkowo żółtko i szczypta soli do posmarowania brioszki.


Do miski wsyp mąkę i cukier. Dodaj pokruszone drożdże i wbij jaja (powinny mieć w pokojową temperaturę). Mieszaj mikserem (średnia prędkość, mieszadełka – haki) kilka minut, następnie dodaj miękkie masło i sól. Miksuj, aż ciasto będzie elastyczne i zacznie odchodzić od miski. Pozostaw do wyrośnięcia/podwojenia objętości w ciepłym, spokojnym miejscu – najlepiej w piekarniku z zapaloną lampką.

Foremkę natłuść masłem i posyp mąką. Przełóż ciasto do foremki i odłóż do wyrośnięcia na kolejne 2 – 3 godziny. Po tym czasie delikatnie posmaruj wierzch żółtkiem rozmąconym z odrobiną wody i szczyptą soli. Piecz brioszkę w 180 stopniach około 15 minut, lub do momentu, kiedy nabierze ciemnozłotego koloru. Pokrój po wystudzeniu, smacznego!

Brioche | chilitonka