Zapiekanka rybna z porem, parmezanem i kaszką bulgur

Gratin Julienne poireau | chilitonkaZapiekanki to niewdzięczny temat. Urody i wdzięku niestety nie mają, ale przecież w gotowaniu liczy się przede wszystkim smak. W tym przypadku również tak się stało. Ta zapiekanka to 100% danie. Jest ryba (nie znam polskiej nazwy, ale po francusku to Julienne). Jest kasza i jest por. Jest również parmezan, który tworzy na powierzchni pyszną chrupiącą skórkę. Zdecydowanie godne polecenia!

Gratin Julienne poireau | chilitonka

 Zapiekanka rybna z kaszą, porem i parmezanem


Składniki dla 4 osób: 200g kaszy bulgur, 2 – 3 białe części pora, 500g ryby (u mnie Julienne, ale może być inny gatunek), 150ml śmietany, jajo, 100ml mleka, 2 łyżki masła, 80g startego parmezanu, sól i pieprz, odrobina papryki Espelette – opcjonalnie


Kaszę przepłucz i zalej wodą (mniej więcej dwa razy tyle wody, ile kaszy). Lekko posól i gotuj na wolnym ogniu około 7 minut. Potem przykryj i pozostaw na 15 minut, aby napęczniała. Jeśli potrzeba, odcedź.

Rybę opłucz pod zimną wodą i pokrój na kawałki. Zagotuj mleko z 300ml wody. Kiedy zacznie się gotować, włóż rybę. Dopraw pieprzem i gotuj około 10 minut. Wyjmij z wody i odłóż na bok.

Białe części pora pokrój w cienkie krążki i smaż na maśle około 15 minut. Dopraw do smaku.

Wymieszaj śmietanę z jajkiem i połową parmezanu. Następnie połącz z kaszą i usmażonym porem. Wymieszaj.

Do żaroodpornego naczynia włóż kawałki ryby (możesz podzielić ją na mniejsze cząstki). Wyłóż kaszę z porem, ewentualnie wymieszaj całość. Wierzch posyp resztą parmezanu i odrobiną papryki Espelette.

Piecz w 180 stopniach około 20 – 30 minut. Podawaj od razu, na gorąco. Smacznego!

Na podstawie Saveurs nr 214

Le Pain de Mie

Le pain de mie | chilitonkaLe Pain de Mie, czyli taki chlebek, w którym mięciutki miąższ gra pierwsze skrzypce. A gra pięknie! Mam nadzieję, że widać na zdjęciu ten kunszt, tą delikatność ;-) Upiekłam go już jakiś czas temu i zapomniałam o zdjęciach. Znalazłam je i publikuję dzisiaj, ponieważ jak dotąd, jest to najlepszy przepis na tego typu chleb, jaki udało mi się wypróbować. Polecam!

Le pain de mie | chilitonka

Le Pain de Mie


Składniki na dwa średnie chlebki: 150ml mleka półtłustego, 500g mąki typ 550, 20g drobnego cukru, 1 paczuszka drożdży instant (około 5g), 60ml oleju słonecznikowego lub rzepakowego (plus odrobinę do posmarowania foremki), 1/4 łyżeczki octu spirytusowego, 1 – 1.5 łyżeczki soli

opcjonalnie – dwie łyżki nasion chia


Rozpuść drożdże w mleku z dodatkiem 150ml ciepłej wody.

W dużej misce wymieszaj przesianą mąkę z cukrem i solą. Do środka wlej drożdże z mlekiem i wodą. Dodaj olej i ocet, wymieszaj drewnianą łyżką. Możesz dodać również nasiona chia, lub inne ziarna.

Kiedy cały płyn się wchłonie, wyrabiaj ciasto ręką przez około 10 minut, aż będzie gładkie, miękkie i jeszcze dość klejące. Przykryj wilgotną ściereczką i pozostaw do wyrastania w pokojowej temperaturze przez godzinę.

Następnie odgazuj ciasto naciskając je palcami. Podziel na 6 równych części, z których uformuj ładne, gładkie kule.

Posmaruj dwie foremki keksówki olejem i ułóż po trzy kule w każdej. Przykryj i pozostaw na kolejne 45 minut.

Piecz w 180 stopniach około 35 minut, aż wierzch ładnie się zarumieni. Przed pokrojeniem wystudź na kratce.

Chlebek można przechowywać do trzech dni, najlepiej w dolnej części lodówki, można też pokroić i zamrozić na później. Smacznego!

Na podstawie La petite épicerie du fait maison E. Payany

Tarta jabłkowa z owsianą kruszonką

Apple tart | chilitonkaMoja ostatnia wizyta w księgarni skończyła się jak zwykle – nową pozycją na półce z książkami. Tym razem zdecydowałam się kupić coś na temat składników, których stanowczo za mało w mojej kuchni. Amazing Grains: From Classic to Contemporary, Wholesome Recipes for Every Dayautorstwa Ghillie James to oryginalny tytuł książki. Ja kupiłam jej francuskie wydanie „Étonnantes céréales”. Chodzi o ziarna, nasiona i inne produkty zbożowe.

Ryż (wiele gatunków ryżu), owies, bulgur, amarant, pszenica, chia, quinoa, czy kamut oraz inne ziarna i nasiona, w oryginalnej, lub nieco zmienionej formie (płatki, otręby) – towarzyszą nam od wieków i stanowią cenne źródło składników odżywczych. W książce znajdziemy nie tylko przepisy, ale dokładny opis poszczególnych produktów. Począwszy od historii uprawy, która sięga aż do 12 000 lat przed naszą erą, opis właściwości, na sposobie przygotowania skończywszy. Nie zdążyłam jeszcze przeczytać całej książki. Rozłożyłam sobie tę przyjemność na raty, ale już wiem, że lektura jest źródłem wielu cennych informacji. Można powiedzieć, że jest to połączenie ciekawego, rzetelnego  podręcznika oraz książki kulinarnej. Jeśli macie możliwość zakupu tej książki – bardzo polecam!

Apple tart | chilitonka
A teraz przejdźmy do meritum. Zgodnie z moją nową dewizą „tylko raz w tygodniu deser – na niedzielę” upiekłam bardzo smaczną tartę z jabłkami – według przepisu z wyżej wymienionej książki, oczywiście. Nie jest to raczej typowa szarlotka. Nadzienie smakuje nieco inaczej i taki zestaw przypraw bardziej mi odpowiada. Na wierzchu jest kruszonka, ale też nie taka zwyczajna. Za sprawą płatków owsianych jest wyjątkowo chrupiąca. Kilka słów o mące, której użyłam na spód ciasta. Niby zwykła mąka typ 550, ale ktoś wpadł na genialny pomysł, żeby dodać do niej ziarna maku, lnu i prosa. Dzięki tym wszystkim dodatkom w zwykłej tarcie udało się przemycić całkiem spory zestaw dobroczynnych składników.

Na koniec jeszcze małe post scriptum. Ostatnio wiele się mówi na temat produktów bezglutenowych. Do niedawna uważałam to za zwykłą fanaberię, kolejną kulinarną modę. Dlaczego niby zdrowi ludzie mieliby unikać glutenu? Jestem bardzo sceptyczna, jeśli chodzi o wszelkiego rodzaju super diety. Według mnie najlepszym sposobem na zgubienie zbędnych kilogramów i utrzymanie formy jest trwała zmiana nawyków, umiar, zdrowe odżywianie i sport. Pewnego dnia coś mnie podkusiło i poszukałam w internecie informacji o diecie dostosowanej do grupy krwi. W moich żyłach płynie 0 RH+ i co się okazało? – że glutenu powinnam unikać jak ognia! To samo z mlekiem krowim i jego przetworami. Czyli, że mam wyeliminować ze swojej diety blisko połowę produktów? Nie dla mnie awokado, ziemniaki, albo pomarańcze. Wszystko zniosę, nawet to, że powinnam zrezygnować z czarnych oliwek i kawioru, ale bez porannej kawy? Jak żyć?! Próba wypicia kawy z mlekiem sojowym skończyła się w zlewie, raz zgrzeszyłam i zjadłam pieczarki. Oj, trudno byłoby dostosować się do tych nowych zasad. Nie zauważyłam u siebie objawów nadrażliwości na gluten. Po kilkudniowym namyśle stwierdziłam, że taka dieta brzmi trochę, jak horoskop. Wyciągnęłam wnioski i traktuję te wszystkie nakazy i zakazy jedynie jako zalecenia. Niewskazane nie znaczy zabronione, ale teraz przynajmniej wiem, czego unikać i od tej pory bardziej świadomie będę robić zakupy. Ryba o wiele lepiej smakuje z czarnym ryżem, a zamiast kalafiora kupię brokuła i w ten sposób wyjdzie mi na zdrowie. Dzisiejsza tarta, niestety, nie jest bez glutenu, ale jest smaczna i ma wiele innych zalet :-)

Apple tart | chilitonka

 Tarta jabłkowa z owsianą kruszonką

{ Tarte aux pommes avec Streusel aux flocons d’avoine}


Składniki na foremkę 27 cm średnicy / 3.5 cm wysokości

Spód: 120g masła (plus odrobinę do posmarowania foremki), 75g cukru pudru, 250g mąki pszennej, szczypta soli, 2 żółtka, 1 roztrzepane jajo do posmarowania ciasta

Nadzienie: 2 łyżki masła, 1.2 kg jabłek (najlepiej słodkich i soczystych), 1/2 łyżeczki cynamonu, 1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej, 1 ziele angielskie (roztarte w moździerzu), 80g cukru, skórka starta z 1 cytryny, sok z połowy cytryny, 2 łyżki mąki pszennej

Kruszonka: 150g mąki pszennej, 1/2 łyżeczki cynamonu, 100g brązowego cukru, 100g płatków owsianych, 120g masła, duża szczypta soli, łyżeczka startej skórki z cytryny


Przygotuj spód tarty: do miski wsyp mąkę, sól, cukier. Dodaj masło pokrojone w kostkę oraz dwa żółtka. Wyrabiaj ciasto palcami, aż będzie jednolite. Jeśli będzie zbyt twarde, dodaj dwie łyżki zimnej wody. Przełóż ciasto do posmarowanej masłem foremki i równomiernie rozprowadź na spodzie i brzegach formy. Przykryj folią i schowaj na minimum godzinę do lodówki.

Piekarnik rozgrzej do 200 stopni. Na wierzchu ciasta ułóż papier do pieczenia i wysyp fasolę, groch czy inne ziarna (mogą być nawet monety). Wstaw do piekarnika na 15 minut, następnie zdejmij papier i posmaruj wierzch ciasta roztrzepanym jajkiem. Piecz kolejne 8-10 minut. Wyjmij i wystudź.

Przygotuj nadzienie: umyj i obierz jabłka. Usuń gniazda nasienne i pokrój w plasterki. W rondlu rozpuść masło, wrzuć jabłka i przyprawy. Gotuj 10 minut, a kiedy jabłka zaczną robić się miękkie, wrzuć cukier, sok z cytryny i startą skórkę. Pozostaw łyżeczkę skórki do kruszonki. Dodaj również mąkę i wymieszaj. Zdejmij z ognia.

Kruszonka: w misce wymieszaj palcami wszystkie składniki, aż zaczną się zbijać w grudki.

Na podpieczony spód równomiernie wyłóż jabłka, a następnie kruszonkę. Wstaw do piekarnika nagrzanego tym razem do 180 stopni na około 30 minut, aż wierzch tarty nabierze złotego koloru. Podawaj na ciepło, lub na zimno, smacznego!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jesienny pilaf z pszenicą

Pszenica z wędzonym boczkiem, dynią i pieczarkami | chilitonkaZwróciłam uwagę na ten prosty przepis zamieszczony w ostatnim wydaniu francuskiego magazynu Maxi. Wiedziałam, że danie będzie smaczne, ale nie przypuszczałam, że aż tak! Właściwie nie ma tutaj niczego odkrywczego. Jest dynia, są zwykłe pieczarki i wędzony boczek (wegetarianie mogą pominąć). Są ziarna pszenicy i to jest właśnie największy gwóźdź programu! Ta potrawa skłoniła mnie do refleksji nad sposobem naszego odżywiania. Stanowczo za mało jemy kaszy i wszelkiego rodzaju ziaren, a przecież jest taki wybór! Ile razy w sklepie ze zdrową żywnością oglądałam różne ciekawe płatki, kolorowe gatunki ryżu, kasz i wiele innych pysznych rzeczy. Często odkładałam je z powrotem na półkę, nie znając sposobu ich przyrządzania. Moja ostatnia wizyta w księgarni skończyła się typowo, czyli nową, pachnącą książką. Tym razem zdecydowanie wyjdzie nam na zdrowie, ale o tym napiszę już następnym razem :-)

Jesienny Pilaf z Pszenicą


Składniki dla 4 osób: 100g ziaren pszenicy typu Ebly, 150g pieczarek, 200g dyni Hokkaido, 1/2 pęczka natki pietruszki, 200g wędzonego boczku ( kostka lub paseczki), 2 łyżki oliwy, pieprz i sól


Pieczarki obierz i pokrój w plastry. Dynię pokrój w kostkę (wcześniej usuń ze środka włókna i pestki). Natkę posiekaj.

Na suchej patelni usmaż boczek, potem odłóż na bok. Na tej samej patelni rozgrzej oliwę i wrzuć kawałki dyni. Smaż je około 15 – 20 minut. Mniej więcej w połowie tego czasu dodaj pieczarki. Mieszaj regularnie i przypraw do smaku pieprzem i solą. Pod koniec dodaj boczek.

W garnku zagotuj 300ml osolonej wody, lub rosołu. Ugotuj pszenicę – około 10 minut, lub według instrukcji na opakowaniu. Odcedź.

W dużej misce wymieszaj ugotowaną pszenicę i zawartość patelni. Posyp natką i podawaj od razu, na gorąco, smacznego!

Colombo ze świnką

Colombo de porc | chilitonkaPrzyznaję się – jestem wielką fanką potraw jednogarnkowych. Szczególnie wtedy, gdy jednym ze składników jest MIĘCHO. Wówczas mój Małżonek, który zwykle nie podchodzi zbyt blisko garów, przepoczwarza się w nadzwyczaj ciekawskiego pomocnika. On już wie, że to będzie dobrrre! i powoli, krok po kroku przejmuje dowodzenie. Być może chce sobie przypisać cały ten kulinarny sukces? Nie wnikam. Stwierdzam po prostu, że albo on – albo ja (nie licząc psa, którego wtedy wyjątkowo pełno pod nogami) i z miłą chęcią opuszczam teren kulinarnych manewrów. Wracam, gdy bałagan w kuchni sięga Zenitu, a talerze z gorącym daniem wjeżdżają na stół.

Colombo de porc | chilitonka

Byłam ciekawa, jak to smakuje. Tajemnicze Colombo przyjechało do nas z Antyli, wysp położonych w basenie Morza Karaibskiego. Jest to mieszanka przypraw składająca się z curcumy, kolendry, cuminu, kozieradki i goździków. Za sprawą swojego żółto – pomarańczowego koloru przypomina curry, ma jednak nieco łagodniejszy smak. Wyszło bardzo smacznie, zdecydowanie polecam, choć sama konsumpcja jest dość dziwna – ani to zupa, ani drugie danie. Podobne wrażenie miałam, gdy podano mi prawdziwe couscous z dużymi kawałkami mięsa, warzyw i łyżkę do ręki. Ugotujcie sobie, a przekonacie się sami.

Colombo de porc


Składniki dla 4 – 6 osób: 800g schabu lub karczku, 2 cukinie, 4 marchewki, 500g małych ziemniaków o zwartym miąższu, 1 cebula, 3 ząbki czosnku, 1 papryczka chili, sok z limonki, 2 łyżki przyprawy Colombo, 1 łyżeczka curry, 2 liście laurowe, 2 łyżki oliwy, sól i pieprz


Mięso opłucz w zimnej wodzie, wysusz i pokrój na kawałki. Obierz marchew, ziemniaki, cebulę i czosnek. Marchew i cukinię pokrój w słupki, cebulę i czosnek posiekaj. Papryczkę przekrój na pół, usuń pestki, a resztę posiekaj.

W dużym garnku rozgrzej oliwę i usmaż mięso na złoty kolor. Dodaj cebulę i czosnek, a po trzech minutach wsyp curry i colombo. Przypraw pieprzem i solą.

Wrzuć marchew, cukinię i ziemniaki, dodaj liście laurowe i zalej całość wodą (do wysokości składników). Gotuj pod przykryciem około 1h na wolnym ogniu. Po tym czasie dodaj chili i gotuj kolejne 30 minut. Tuż przed końcem polej sokiem z cytryny i przypraw do smaku. Podawaj od razu, na gorąco, smacznego!

Ps. Jeśli wolisz, możesz nieco zagęścić sos. Wymieszaj łyżkę mąki lub skrobi kukurydzianej z niewielką ilością wody i dodaj do potrawy pod koniec gotowania.

Na podstawie jesiennego numeru Maxi