Dutch baby, czyli pieczony naleśnik z jabłkami

Gruby naleśnik z jabłkami | chilitonka
Od dawna chciałam go spróbować i w końcu, trochę przypadkiem, trafiłam na ten oto przepis. Listę składników umieściłam w centralnym miejscu, na drzwiach lodówki, żeby a) najpierw dobrze zapamiętać, b) potem już nigdy nie zapomnieć! Mam w głowie już kilka wersji tego smakołyku (jedną taką, że już teraz, na samą myśl ślinka mi cieknie) i na 1000% upiekę go jeszcze wieeeele wiele razy. Bardzo polecam.

Ilość składników zmodyfikowałam tak, żeby powstała porcja dla 1 dorosłej osoby, albo dla dwóch dzieciaków.

Pieczony naleśnik z jabłkami


Składniki: 1 duże jabłko, 1/4 szklanki mleka, 3 pełne łyżki mąki pszennej (35g), 2 duże jaja, 2 łyżeczki cukru, łyżka masła, łyżeczka cukru waniliowego, szczypta soli, cukier puder do posypania


Piekarnik rozgrzej do 220 stopni.

Jabłko obierz, usuń gniazda nasienne i pokrój w grube plastry. Na patelni rozgrzej masło i wrzuć jabłka oraz łyżeczkę cukru. Smaż około 5 minut, aż jabłka zmiękną i zaczną się rumienić.

W misce dokładnie wymieszaj, najlepiej mikserem lub trzepaczką, resztę składników, czyli mleko, mąkę, jaja, resztę cukru, cukier waniliowy i sól.

Zdejmij patelnię z ognia i wlej masę na jabłka. Piecz około 15 minut. Posyp cukrem pudrem i podawaj naleśnika na gorąco, smacznego!

Ps. Jeśli nie masz patelni, którą można wstawić do piekarnika, najpierw usmaż jabłka, a potem wszystko przełóż do żaroodpornego naczynia. Naleśnik trochę rośnie, więc naczynie powinno być odpowiednio głębokie.
Gruby naleśnik z jabłkami | chilitonka

Na podstawie książki „Une pomme par jour”, Keda Black, Wyd. Marabout

Brownies z bananami

Brownie z bananami | chilitonka

Przed świętami nie było czasu, a po świętach dopadł mnie wielki opasły leń. Pora jednak nadrobić zaległości i opublikować, choćby króciutki post na blogu, cobyście o mnie już całkiem nie zapomnieli. Nie wiem, czy Was skusi takie brownies, ale zaryzykuję. Przepis z ostatniego numeru Saveurs.

Brownies z bananami


Składniki na foremkę 23/23 cm: 250 g gorzkiej czekolady, 250g lekko solonego masła + odrobinę do posmarowania foremki, 250g cukru, 180g mąki, 100g orzechów pecan,40g kakao, 1 łyżeczka proszku do pieczenia, 4 średnie jaja, 3 banany


Piekarnik rozgrzej do 160 stopni.

Czekoladę i masło rozpuść w kąpieli wodnej i odstaw, aby lekko przestygło.

Orzechy posiekaj.

Do miskij wbij jaja, dodaj cukier i całość wymieszaj mikserem. Cały czas mieszając, wlej masło z czekoladą. Następnie dodaj mąkę przesianą razem z kakao i proszkiem do pieczenia. Dodaj orzechy i wymieszaj całość.

Foremkę posmaruj masłem i wyłóż papierem do pieczenia. Przełóż masę do foremki, a na wierzchu ułóż obrane banany, przekrojone wzdłuż na pół.

Piecz około 1h 10min. Ciasto powinno być jeszcze lekko wilgotne na środku. Wyjmij i wystudź. Przed podaniem możesz posypać banany cukrem i przypalić palnikiem, jak crème brûlée. Smacznego!

Brownie z bananami | chilitonka

Ciasteczka chałwowe z cynamonem

Tahini & cinnamon cookies | chilitonkaSwego czasu bardzo popularne w Izraelu chałwowe ciasteczka, dziś nieco zapomniane. Ja odkryłam je właśnie dzisiaj i zakochałam się! Przepis pochodzi ze słynej książki „Jerusalem” autorstwa duetu Ottolenghi & Tamimi. Jeśli lubicie chałwę, gwarantuję Wam, że również zapałacie do nich gorącym uczuciem. Ciasteczka są bardzo delikatne w środku, umiarkowanie słodkie, a dodatek cynamonu niech Was przekona, że warto je upiec jeszcze przed świętami. Bardzo polecam!
Tahini & cinnamon cookies | chilitonka

Ciasteczka chałwowe z cynamonem

{około 35 – 40 sztuk}


Składniki: 130g drobnego cukru, 150g masła w pokojowej temperaturze, 110g lekkiej pasty tahini, 1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego, 25ml gęstej śmietany 40%, 270g mąki, około 2 łyżeczki cynamonu do posypania ciasteczek

ps. właśnie uświadomiłam sobie, że zamiast 25ml ja dodałam prawie 200ml śmietany. Ups. Fakt, ciasto było dość miękkie, klejące, ale bez przesady. Za to ciasteczka wyszły bardzo delikatne, niczym prawdziwa chałwa. Powyżej podaję ilość składników, jak w oryginalnym przepisie. Cóż, zdarza się, nawet największym „miszczom” ;-)


Piekarnik rozgrzej do 200 stopni.

W misce wymieszaj masło z cukrem – około 1 minuty, mikserem, przy użyciu spiralnych końcówek do ciasta. Nie mieszaj zbyt długo, aby masa nie stała się zbyt napowietrzona.

Wciąż miksując, dodaj pastę tahini, wanilię i śmietanę. Następnie dodaj mąkę Wymieszaj całość, a potem jeszcze lekko wyrób ciasto ręką, aby było jednolite.

Dwie blachy wyłóż papierem do pieczenia.

Palcami formuj z ciasta kulki wielkości mniej więcej orzecha włoskiego. Układaj je na papierze w odstępach około 5 cm. Następnie przy pomocy widelca spłaszcz wierzch ciasteczek. Posyp cynamonem.

Piecz na złoty kolor około 15 – 17 minut.

Wystudź na kratce. Przechowuj w szczelnym pojemniku do 10 dni. Smacznego!

La Tarte Tropézienne

Tarte Tropézienne | chilitonka

Jest rok 1945. Prowansja, południe Francji. Malownicze Saint-Tropez jest wówczas mało znaną, portową wioską. Aleksander Micka, Polak z pochodzenia, wraca ze Stanów Zjednoczonych, aby  tutaj, na placu ratuszowym, otworzyć nową piekarnię. Oprócz banalnych bułek, bagietek, czy pizzy, największym specjałem staje się delikatne ciasto drożdżowe typu brioche, posypane cukrem i przekładane lekkim kremem. Przepis, wymyślony przez prababkę pana Aleksandra, jest pilnie strzeżoną tajemnicą.

Dziesięć lat później do Saint-Tropez przybywa Roger Vadim, Jean-Louis Trintignant oraz cała ekipa filmowa. Trwają prace nad nowym filmem „I Bóg stworzył kobietę”. Tą kobietą jest oczywiście piękna i młoda Brigitte Bardot.

Pewnego dnia Aleksander Micka został poproszony o przygotowanie poczęstunku dla filmowców. Ugościł ich tym, co miał najlepszego – oczywiście swoją popisową tartą. Brigitte Bardot doceniła przysmak, a legenda głosi, że to właśnie aktorka wymyśliła nazwę: La Tarte Tropézienne.

Ta nietypowa tarta to dziś prawdziwy, francuski klasyk. Można ją dostać w każdej szanującej się boulangerie – pâtisserie. Tradycyjna, albo w postaci baby trop’. Z malinami, truskawkami, z kremem czekoladowym , czy o smaku kawy – każda z nich z rozkoszą rozpływa się w ustach.

Tarte tropezienne | chilitonka
Prawdziwa, oryginalna receptura na tartę z Saint-Tropez jest opatentowana i wciąż owiana tajemnicą. Tymczasem, jeśli nie wybieracie się na Lazurowe Wybrzeże, wypróbujcie ten oto przepis:

La Tarte Tropézienne

{„La cuisine de nos régions” Sylvie Girard-Lagorce}


Składniki dla 6 osób: 1 jajo + 5 żółtek, 500ml mleka, 100ml śmietanki (la crème fleurette), 80g miękkiego lub roztopionego masła, 300g mąki, 15g świeżych drożdży, 40g skrobi kukurydzianej, 80g drobnego cukru, 3 łyżki grubego cukru, łyżka rumu, szczypta soli


Drożdże rozpuść w 100ml letniego mleka.

Do miski przesiej mąkę. Dodaj całe jajo, szczyptę soli i 40g drobnego cukru. Wymieszaj i dodaj masło oraz drożdże wymieszane z mlekiem. Wyrabiaj ciasto, aż będzie odchodzić od ręki i miski. Przykryj ściereczką i pozostaw w pokojowej temperaturze do wyrośnięcia – na 1 godzinę.

Okrągłą, średnią foremkę posmaruj masłem i wyłóż papierem do pieczenia.

Przełóż ciasto do foremki. Wyrównaj wierzch, przykryj i pozostaw na kolejną godzinę.

Przygotuj krem: w rondlu wymieszaj 4 żółtka ze skrobią kukurydzianą i resztą drobnego cukru. Wlej powoli mleko i dokładnie wymieszaj trzepaczką, aby nie było grudek. Doprowadź do wrzenia i gotuj na minimalnym ogniu około 10 minut, nieustannie mieszając. Zdejmij z ognia i wymieszaj z rumem.

Przykryj przeźroczystą folią tak, aby dotykała powierzchni kremu i odłóż na bok.

Wyrośnięte ciasto posmaruj żółtkiem i wstaw do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 25 minut. Zaraz po wyjęciu z pieca posyp wierzch ciasta grubym cukrem. Pozostaw do wystygnięcia, a następnie przekrój na pół.

Do kremu dodaj 100ml śmietanki i wymieszaj mikserem, aż będzie gładki.

Dolną część ciasta posmaruj kremem, następnie przykryj drugą połówką. Podawaj w pokojowej temperaturze, a przechowuj w lodówce. Bon appétit!

Ps. aby kryształki nie odpadały tak łatwo, warto zaryzykować i posypać wierzch tarty grubym cukrem wcześniej – po posmarowaniu żółtkiem i przed włożeniem do pieca.
Tarte Tropézienne | chilitonka

 

Historię tarty opisałam między innymi na podstawie informacji z tej strony: klik. Wiele innych źródeł podaje, że piekarnia została otwarta w 1945 roku. Przyjmijmy, że tarta otrzymała swoje słynne imię w roku 1955.

Good morning Monsieur Ottolenghi

Ciasto z chałwą | chilitonka

Nie przyznam się ile świeczek zdmuchnęłam wczoraj. Długo musiałabym wymieniać, tak jedną po drugiej. Ok, będę szczera – nie było żadnego tortu, ani żadnych świeczek. Tego dnia nie było również prezentu, bo listonosz się pospieszył i przyniósł mi go dzień wcześniej. Była za to uroczysta kolacja zakrapiana dobrym francuskim winem, był i kac. Ale wcześniej upiekłam sobie CIASTO. Upiekłam i muszę je sobie teraz zjeść, ponieważ A. nie lubi chałwy. Jak można nie lubić chałwy???

Yotam books

W tej paczce od listonosza były trzy książki: Jerusalem, Plenty i Plenty More Yotam’a Ottolenghi (współautorem tej pierwszej jest Sami Tamimi). W pakiecie wychodzi taniej, więc tylko pozornie zaszalałam. Nie mam tego w zwyczaju, ale tym razem uległam modzie – jeśli jest jeszcze ktoś, kto nie zna tego pana, to powiem tylko, że dla wielu jest prawdziwym kulinarnym Guru. Dla mnie zawartość tych książek nie jest czymś specjalnie odkrywczym. Z podobnymi przepisami spotykam się często, choćby we francuskim wydaniu Saveurs. Po przeczytaniu paru stron wstępu do Jerusalem poczułam jakąś szczególną sympatię do pana Ottolenghi. Już wiem, że na przebrnięcie przez te trzy pozycje będę potrzebowała spoooro czasu. Wiele przepisów wymaga lekkiej modyfikacji ze względu na trudno dostępne składniki, ale absolutnie nie żałuję zakupu. To ciasto jako pierwsze skradło moje serce:

Ciasto z chałwą i orzechami włoskimi

{Plenty More, Yotam Ottolenghi}


Składniki /foremka keksówka 25x12cm/

Ciasto: 85g masła w pokojowej temperaturze + odrobinę do posmarowania foremki, 100g drobnego cukru, 2 duże jaja (lekko roztrzepane widelcem), 200g mąki, 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia, 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej*, 130g kwaśnej śmietany, szczypta soli

* w oryginalnym przepisie po 3/4 łyżeczki proszku do pieczenia i sody

Nadzienie: 60g masła, 120g posiekanych orzechów włoskich, łyżeczka cynamonu, 25g ciemnego cukru muscovado, 170g chałwy naturalnej pokrojonej na 3cm kawałki


Piekarnik rozgrzej do 180 stopni. Foremkę posmaruj masłem i wyłóż papierem do pieczenia.

Przygotuj nadzienie: w rondelku rozpuść masło i gotuj około 3 minuty na małym ogniu, aż będzie lekko brązowe. Zdejmij i wystudź.

Kiedy wystygnie, dodaj orzechy i cynamon. Wymieszaj i podziel na dwie części. Do jednej dodaj 25g cukru, dokładnie wymieszaj.

Ciasto: w misce wymieszaj mikserem masło i cukier, aż powstanie blada,  pulchna masa. Stopniowo, mieszając, dodawaj jaja.

Przesiej razem mąkę z proszkiem do pieczenia, sodą i solą. Stopniowo mieszając mikserem, dodawaj do masy mąkę, na przemian ze śmietaną. Nie mieszaj zbyt długo.

Do foremki wyłóż połowę masy. Następnie połowę nadzienia bez cukru i chałwę. Przykryj resztą masy, a na wierzch wyłóż słodkie orzechy.

Piecz 40 – 45 minut. Kiedy patyczek wetknięty do środka ciasta wychodzi czysty, jest gotowe. Po wyjęciu z piekarnika odczekaj 20 minut. Następnie wyjmij ostrożnie ciasto z foremki i wystudź na kratce. Pokrój, kiedy całkiem wystygnie. Przechowuj zawinięte w folię około dwa dni. Smacznego!