Dutch baby, czyli pieczony naleśnik z jabłkami

Gruby naleśnik z jabłkami | chilitonka
Od dawna chciałam go spróbować i w końcu, trochę przypadkiem, trafiłam na ten oto przepis. Listę składników umieściłam w centralnym miejscu, na drzwiach lodówki, żeby a) najpierw dobrze zapamiętać, b) potem już nigdy nie zapomnieć! Mam w głowie już kilka wersji tego smakołyku (jedną taką, że już teraz, na samą myśl ślinka mi cieknie) i na 1000% upiekę go jeszcze wieeeele wiele razy. Bardzo polecam.

Ilość składników zmodyfikowałam tak, żeby powstała porcja dla 1 dorosłej osoby, albo dla dwóch dzieciaków.

Pieczony naleśnik z jabłkami


Składniki: 1 duże jabłko, 1/4 szklanki mleka, 3 pełne łyżki mąki pszennej (35g), 2 duże jaja, 2 łyżeczki cukru, łyżka masła, łyżeczka cukru waniliowego, szczypta soli, cukier puder do posypania


Piekarnik rozgrzej do 220 stopni.

Jabłko obierz, usuń gniazda nasienne i pokrój w grube plastry. Na patelni rozgrzej masło i wrzuć jabłka oraz łyżeczkę cukru. Smaż około 5 minut, aż jabłka zmiękną i zaczną się rumienić.

W misce dokładnie wymieszaj, najlepiej mikserem lub trzepaczką, resztę składników, czyli mleko, mąkę, jaja, resztę cukru, cukier waniliowy i sól.

Zdejmij patelnię z ognia i wlej masę na jabłka. Piecz około 15 minut. Posyp cukrem pudrem i podawaj naleśnika na gorąco, smacznego!

Ps. Jeśli nie masz patelni, którą można wstawić do piekarnika, najpierw usmaż jabłka, a potem wszystko przełóż do żaroodpornego naczynia. Naleśnik trochę rośnie, więc naczynie powinno być odpowiednio głębokie.
Gruby naleśnik z jabłkami | chilitonka

Na podstawie książki „Une pomme par jour”, Keda Black, Wyd. Marabout

Zimowe szparagi

Skorzonera | chilitonka

Już w XVI wieku włoski agronom Olivier de Serres, pisał o sersifi. Nazwa ta odnosi się do dwóch warzyw z rodziny astrowatych. Pierwszy, prawdziwy salsifis ma białą, żółtawą skórkę i stożkowy, nieregularny kształt. Drugi, mniej włóknisty – czarny salsifis, potocznie zwany skorzonerą, to ten, który widzicie na zdjęciach poniżej.
Skorzonera | chilitonka
Salsifis, czy skorzonera, a po polsku wdzięcznie zwany wężymordem, to warzywo znane już od czasów antycznych. Grecy nazywali ją „kozią bródką”. Przez wieki używana była jako remedium na szereg dolegliwości, między innymi jako lek na jad żmii. Dopiero w XVI wieku trafiła na stałe do kuchni i na talerze.

Warzywo jest cennym źródłem sodu, potasu, magnezu, wapnia, żelaza, fosforu, chloru, karotenu, witaminy: E, B1, B2, B3  oraz C. W smaku przypomina szparagi, choć jest mniej delikatne. Niektórzy porównują je do pasternaku, a nawet karczocha. Lepiej kupować pęczki raczej małych, prostych korzeni, a końcówki nie powinny być przesuszone.

Zanim zabierzecie się za obieranie skorzonery, koniecznie załóżcie gumowe rękawiczki! Warzywo wytwarza sok mleczny, który strasznie lepi się do rąk i trudno go później zmyć.  Po obraniu kroimy na kawałki 5 – 8 cm, polewamy sokiem z cytryny, lub octem jabłkowym i gotujemy we wrzącej wodzie około 20 – 30 minut. Następnie odcedzamy.
Skorzonera | chilitonka
Sposobów przygotowania wężymordu jest wiele. Ugotowany, możemy pokroić na talarki i podawać z lekkim sosem ziołowym, lub majonezem. Można po prostu usmażyć na oliwie, z dodatkiem natki, soli i pieprzu. Smak skorzonery świetnie współgra z czarnymi oliwkami, anchois, czy szynką parmeńską. Jako dodatek, świetnie pasuje do jagnięciny i ryb. Ja zdecydowałam się na ten oto prosty przepis:

Po ugotowaniu i odcedzeniu skorzonery, przełożyłam ją do żaroodpornego naczynia. Polałam oliwą i miodem w proporcji 50/50. Następnie upiekłam w 180 stopniach na złoty kolor.

Jeśli jeszcze nie próbowaliście, a uda Wam się kupić to warzywo, warto nadrobić zaległości, smacznego!
Skorzonera | chilitonka

Informacje i przepisy na podstawie Zeste nr 14 (luty/marzec 2014)

Przepiórki z kasztanami, boczkiem wędzonym i szałwią

Przepiórki z kasztanami | chilitonkaKiedy tylko zobaczyłam to danie i przeczytałam listę składników, wiedziałam, że muszę MUSZĘ!!! je wypróbować. Nie myliłam się. Trzeba się troszkę pomęczyć przy obgryzaniu małych kosteczek, jednak w takim zestawie przepiórki są niesamowicie smaczne! Przeniosłam się na moment do Belle Isle Cookery School – miejsca, gdzie jadłam najlepsze w moim życiu potrawy, a zapach świeżych ziół towarzyszył każdemu pysznemu daniu. Jeśli szukacie na zdjęciu boczku, to rozczaruję Was. Podczas gdy ja byłam zajęta innymi ważnymi sprawami, mój pomocnik zapomniał o tym składniku i dopiero po sesji fotograficznej nadrobiliśmy braki. Boczek był cieniutki i chudy, więc wystarczyło kilka dodatkowych minut w piekarniku. Naprawdę BARDZO polecam!
Przepiórki z kasztanami | chilitonka

Przepiórki z kasztanami, boczkiem wędzonym i szałwią

{Saveurs nr 214}


Składniki dla 4 osób: 4 przepiórki ( umyte i bez wnętrzności), 8 plastrów boczku wędzonego, 400g ugotowanych kasztanów, 200ml białego wytrawnego wina, 40g masła, 2 łyżki oliwy, 2 gałązki świeżej szałwi, pieprz i sól


Piekarnik rozgrzej do 180 stopni.

W żeliwnej kokotce* rozpuść masło i oliwę. Smaż kolejno przepiórki na złoty kolor z każdej strony. Odłóż na bok.

Wlej wino i gotuj około 5 minut. Włóż z powrotem przepiórki, przypraw pieprzem i solą. Wrzuć gałązki szałwi, przykryj i wstaw do piekarnika na 20 minut.

Dodaj kasztany oraz boczek. Piecz kolejne 20 minut.

Podawaj na gorąco z ulubionymi dodatkami i sałatką. Smacznego!

* jeśli nie masz żeliwnej kokotki, która nadaje się zarówno do gotowania na kuchence, jak i do piekarnika, najpierw przygotuj danie w zwykłym garnku, a potem przełóż całość do żaroodpornego naczynia.

La Tarte Tropézienne

Tarte Tropézienne | chilitonka

Jest rok 1945. Prowansja, południe Francji. Malownicze Saint-Tropez jest wówczas mało znaną, portową wioską. Aleksander Micka, Polak z pochodzenia, wraca ze Stanów Zjednoczonych, aby  tutaj, na placu ratuszowym, otworzyć nową piekarnię. Oprócz banalnych bułek, bagietek, czy pizzy, największym specjałem staje się delikatne ciasto drożdżowe typu brioche, posypane cukrem i przekładane lekkim kremem. Przepis, wymyślony przez prababkę pana Aleksandra, jest pilnie strzeżoną tajemnicą.

Dziesięć lat później do Saint-Tropez przybywa Roger Vadim, Jean-Louis Trintignant oraz cała ekipa filmowa. Trwają prace nad nowym filmem „I Bóg stworzył kobietę”. Tą kobietą jest oczywiście piękna i młoda Brigitte Bardot.

Pewnego dnia Aleksander Micka został poproszony o przygotowanie poczęstunku dla filmowców. Ugościł ich tym, co miał najlepszego – oczywiście swoją popisową tartą. Brigitte Bardot doceniła przysmak, a legenda głosi, że to właśnie aktorka wymyśliła nazwę: La Tarte Tropézienne.

Ta nietypowa tarta to dziś prawdziwy, francuski klasyk. Można ją dostać w każdej szanującej się boulangerie – pâtisserie. Tradycyjna, albo w postaci baby trop’. Z malinami, truskawkami, z kremem czekoladowym , czy o smaku kawy – każda z nich z rozkoszą rozpływa się w ustach.

Tarte tropezienne | chilitonka
Prawdziwa, oryginalna receptura na tartę z Saint-Tropez jest opatentowana i wciąż owiana tajemnicą. Tymczasem, jeśli nie wybieracie się na Lazurowe Wybrzeże, wypróbujcie ten oto przepis:

La Tarte Tropézienne

{„La cuisine de nos régions” Sylvie Girard-Lagorce}


Składniki dla 6 osób: 1 jajo + 5 żółtek, 500ml mleka, 100ml śmietanki (la crème fleurette), 80g miękkiego lub roztopionego masła, 300g mąki, 15g świeżych drożdży, 40g skrobi kukurydzianej, 80g drobnego cukru, 3 łyżki grubego cukru, łyżka rumu, szczypta soli


Drożdże rozpuść w 100ml letniego mleka.

Do miski przesiej mąkę. Dodaj całe jajo, szczyptę soli i 40g drobnego cukru. Wymieszaj i dodaj masło oraz drożdże wymieszane z mlekiem. Wyrabiaj ciasto, aż będzie odchodzić od ręki i miski. Przykryj ściereczką i pozostaw w pokojowej temperaturze do wyrośnięcia – na 1 godzinę.

Okrągłą, średnią foremkę posmaruj masłem i wyłóż papierem do pieczenia.

Przełóż ciasto do foremki. Wyrównaj wierzch, przykryj i pozostaw na kolejną godzinę.

Przygotuj krem: w rondlu wymieszaj 4 żółtka ze skrobią kukurydzianą i resztą drobnego cukru. Wlej powoli mleko i dokładnie wymieszaj trzepaczką, aby nie było grudek. Doprowadź do wrzenia i gotuj na minimalnym ogniu około 10 minut, nieustannie mieszając. Zdejmij z ognia i wymieszaj z rumem.

Przykryj przeźroczystą folią tak, aby dotykała powierzchni kremu i odłóż na bok.

Wyrośnięte ciasto posmaruj żółtkiem i wstaw do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 25 minut. Zaraz po wyjęciu z pieca posyp wierzch ciasta grubym cukrem. Pozostaw do wystygnięcia, a następnie przekrój na pół.

Do kremu dodaj 100ml śmietanki i wymieszaj mikserem, aż będzie gładki.

Dolną część ciasta posmaruj kremem, następnie przykryj drugą połówką. Podawaj w pokojowej temperaturze, a przechowuj w lodówce. Bon appétit!

Ps. aby kryształki nie odpadały tak łatwo, warto zaryzykować i posypać wierzch tarty grubym cukrem wcześniej – po posmarowaniu żółtkiem i przed włożeniem do pieca.
Tarte Tropézienne | chilitonka

 

Historię tarty opisałam między innymi na podstawie informacji z tej strony: klik. Wiele innych źródeł podaje, że piekarnia została otwarta w 1945 roku. Przyjmijmy, że tarta otrzymała swoje słynne imię w roku 1955.

Sałatka z pieczonym kalafiorem i orzechami laskowymi

Sałatka z pieczonym kalafiorem | chilitonka

Prozopagnozja (agnozja twarzy) – zaburzenie percepcji wzrokowej polegające na upośledzonej zdolności rozpoznawania twarzy znajomych lub widzianych już osób, a w niektórych przypadkach także ich wyrazu emocjonalnego, przy niezaburzonej percepcji wzrokowej innych obiektów. /Wikipedia/

Być może nie cierpię na tą przypadłość, raczej nie… Na pewno nie! Mimo to mam spory problem z opisem ludzi, którzy przechodzą obok. Nie wiem jak byli ubrani, jak uczesani, czy było na ich facjacie coś dziwnego, choćby pryszcz. Może zbyt głęboko zanurzam się w myślach, kiedy się mijamy. Albo po prostu nie ma w tym momencie niczego wyjątkowego, co zwróciłoby moją uwagę. Czasem jednak się zdarza, że wtopię w kogoś swój wzrok, zakoduję, schowam do odpowiedniej przegródki i już raczej nie zapomnę.

Tak samo  jest z tą sałatką. Niby nie ma w niej niczego nadzwyczajnego, ale zapada w pamięć. Wszystko idealnie do siebie pasuje, ale przede wszystkim te pieczone orzechy i smaczny dressing – mmmm to było bardzo dobre!

Sałatka z pieczonym kalafiorem i orzechami laskowymi

{ „Jerusalem” Y. Ottolenghi, S. Tamimi }


Składniki na 2 – 4 porcje: 1 kalafior, 5 łyżek oliwy, 1 duża gałązka (70g) selera naciowego, 30g orzechów laskowych w skórce, mały pęczek natki pietruszki, owoce 1/2 granatu, 1/3 łyżeczki cynamonu, 2 ziarenka ziela angielskiego (starte w moździerzu), 1 łyżka octu Chardonnay (lub innego białego octu winnego, w oryginanym przepisie autor podaje ocet sherry), 1 i 1/2 łyżeczki syropu klonowego, sól i pieprz do smaku


Kalafiora podziel na małe różyczki. Seler pokrój ukośnie na 0.5 cm paski. Natkę lekko posiekaj.

Piekarnik rozgrzej do 220 stopni.

Kalafiora ułóż na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Polej 3 łyżkami oliwy. Lekko przypraw solą (1/2 łyżeczki) i pieprzem, wymieszaj. Wstaw do piekarnika, na górną pozycję, i piecz 25 – 35 minut, na złoty kolor. Wyjmij, wystudź i przełóż do dużej miski.

Zmniejsz temperaturę do 170 stopni i piecz orzechy około 17 minut (również na blasze wyłożonej papierem). Wyjmij, wystudź i posiekaj. Dodaj do kalafiora.

W szkalnce wymieszaj ocet z resztą oliwy, syropem klonowym, cynamonem i zielem angielskim.

Dodaj resztę składników, polej sosem i wymieszaj całość. Podawaj w pokojowej temperaturze jako dodatek do innego dania, lub samodzielną przekąskę. Smacznego!

Sałatka z pieczonym kalafiorem | chilitonka