Drożdżówki z rabarbarem i kruszonką

Drożdżówki z rabarbarem i kruszonką | chilitonka

Komu by się chciało piec takie drożdżówki? Przecież wystarczy skoczyć do najbliższej cukierni i kupić jeszcze ciepłe, świeżutkie. Do wyboru, do koloru, z nadzieniem owocowym, serowym, z marmoladą. Banalnie proste? – tak Wam się tylko wydaje. Tutaj we Francji, gdzie mieszkam, NIE MA TAKICH DROŻDŻÓWEK! :-(

A wiadomo, że jak czegoś nie ma, to właśnie wtedy ma się na to największą ochotę. Upiekłam je po raz pierwszy, korzystając z lekko zmodyfikowanego przepisu na drożdżowe rogaliki. Wyszły świetne! Następnym razem upiekę je z moim ulubionym, serowym nadzieniem, a na razie zostawiam Was z rosnącą ochotą na te rabarbarowe :-)

Drożdżówki z rabarbarem i kruszonką | chilitonka

Drożdżówki z rabarbarem i kruszonką | chilitonka

Drożdżówki z rabarbarem i kruszonką


Składniki na 8 sztuk: 400g przesianej mąki pszennej, 1/4 szklanki drobnego cukru, 75g roztopionego masła, 2 żółtka, 3/4 szklanki letniego mleka, 2 saszetki suchych drożdży (lub 25g świeżych)

Nadzienie: 2- 3 gałązki rabarbaru, kilka łyżeczek cukru do posypania

Kruszonka: 50g zimnego masła, 5 łyżek mąki, 5 łyżek zmielonych migdałów, 4 łyżki cukru

Lukier:  4 łyżki cukru pudru, odrobina soku lub wody

dodatkowo białko do posmarowania


Jeśli używasz świeżych drożdży, rozetrzyj je z łyżką cukru, łyżką mąki i odrobiną mleka. Przykryj ściereczką i odłóż na kilka/naście minut, aby napęczniały. Następnie dodaj rozczyn do mąki.

Jeśli używasz suchych drożdży, po prostu je połącz z mąką.

Dodaj żółtka i resztę cukru (cukier i żółtka można utrzeć, ale nie jest to konieczne). Stopniowo wlewaj letnie mleko i wyrabiaj ciasto.

Następnie dodaj roztopione, przestudzone masło. Wyrób gładkie ciasto. Przykryj ściereczką i odłóż do podwojenia objętości.

W tym czasie umyj rabarbar i pokrój na małe kawałki.

Przygotuj kruszonkę – połącz palcami wszystkie składniki, aż powstanie piaskowa masa. Schowaj do lodówki.

Kiedy ciasto urośnie, przełóż je na posypany mąką blat. Podziel na 8 części i uformuj z nich okrągłe, spłaszczone bułeczki.

Ułóż je w odstępach na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Posmaruj roztrzepanym białkiem.

Do środka każdej bułeczki włóż kawałki rabarbaru (przyciśnij lekko, aby owoce pozostały w zagłębieniu) i posyp odrobiną cukru. Następnie kruszonką.

Odłóż do napuszenia, a w tym czasie rozgrzej piekarnik do 180 stopni. Piecz około 30 minut – na złoty kolor.

Wymieszaj cukier puder z niewielką ilością wody lub soku, aby powstał płynny lukier. Polej nim upieczone drożdżówki.

Najlepsze jeszcze ciepłe ze szklaneczką kwaskowego kompotu rabarbarowego, smacznego!

Ps. Jeśli używasz suchych drożdży, ale w granulkach, potraktuj je jak świeże – przygotuj z nich zaczyn.

Najprostszy kompot z rabarbaru: pokrojone owoce zalej wodą, wsyp cukier do smaku i gotuj kilka/naście minut aż rabarbar zacznie się rozpadać.

Drożdżówki z rabarbarem i kruszonką | chilitonka

Francuska tarta z rabarbarem

Francuska tarta z rabarbarem | chilitonka

Francuska tarta z rabarbarem | chilitonka

Mieszkam we Francji już ponad 6 lat i śmiem twierdzić, że pieczenie tart weszło mi w krew. To bardzo popularny tutaj rodzaj deseru. Oczywiście, jest wiele innych, tzw. gâteaux classiques. Mnóstwo pysznych éclairs, brioches, viennoiseries, nie wspominając o całej gamie wykwintnych francuskich macarons. Jednak tarta to taki rodzaj ciasta, który z powodzeniem zastąpi nam zwykły placek w czwartkowe popołudnie, ale też doskonale się sprawdzi jako deser po eleganckim, niedzielnym obiedzie. Wszystko zależy od rodzaju, nadzienia tarty i staranności jej wykonania. Oprócz tych słodkich, jest nieskończenie wiele tart wytrawnych, np. te klik, które niedawno pokazałam Wam na blogu. Dzisiaj przepis na słodko – kwaśną tartę rabarbarową. Spieszmy się jeść rabarbar, tak szybko kończy się sezon!

Francuska tarta z rabarbarem | chilitonka

Francuska tarta z rabarbarem


Ciasto (foremka o średnicy 24cm): 250g mąki pszennej, szczypta soli, 120 zimnego masła (w kawałkach), 1 żółtko, 2 łyżki bardzo zimnej wody


Nadzienie: 750g rabarbaru, 50g masła, 150g zwykłego cukru

oraz: łyżka brązowego cukru, białko


Wszystkie składniki ciasta przełóż do miski i zagnieć. Podziel na dwie części, mnniej więcej 1/3 i 2/3 objętości.

Foremkę wysmaruj masłem, lub wyłóż papierem do pieczenia. Większą częścią ciasta wyłóż dno foremki. Mniejszą część rozwałkuj na okrągły, cienki placek. I foremkę i placek zawiń w folię i schowaj do lodówki na minimum godzinę.

Przygotuj nadzienie. Opłucz i obierz rabarbar, następnie pokrój na kawałki grubości około 1 – 2 cm. W rondelku rozpuść masło. Wrzuć rabarbar i smaż na sporym ogniu około 10 minut, od czasu do czasu mieszając drewnianą łyżką. Rabarbar powinien zmięknąć i częściowo się rozgotować tworząc tzw. compote. Dodaj zwykły cukier, zmniejsz ogień i gotuj kolejne 10 – 15 minut. Zdejmij z ognia.

Piekarnik rozgrzej do 180 stopni. Wyjmij z lodówki foremkę z ciastem, nakłuj widelcem i upiecz „na biało” – około 15 minut.

Na podpieczony spód wyłóż nadzienie.

Placek ciasta pokrój w paseczki i udekoruj wierzch tarty. Posmaruj białkiem i posyp brązowym cukrem.

Wstaw do piekarnika na około 30 minut. Piecz do momentu, aż wierzch ładnie się zarumieni. Pokrój na kawałki, kiedy wystygnie. Bon appétit!

Uwagi: ja nie obieram rabarbaru, jeśli jest młody, łodyżki są cienkie. Zwykle przygotowuję ciasto dzień wcześniej, aby całą noc leżało w lodówce. Jeśli rabarbar jest za kwaśny, dodaj więcej cukru. Ciasto łatwo rozwałkować umieszczając je pomiędzy dwiema warstwami papieru do pieczenia. 

Francuska tarta z rabarbarem | chilitonka

Beurrés Bretons, czyli kruche maślane ciasteczka z Bretanii

Beurrés Bretons | chilitonka

Podczas mojego ostatniego wypadu do Dijon zatrzymałam się na chwilkę w bardzo sympatycznej kawiarence. Wybrałam sobie całkiem wygodne miejsce w zacisznym kątku, z dobrym widokiem na ruchliwą ulicę w samym centrum miasta i skusiłam się na pyszną czekoladę na gorąco. Czekolada była smaczna, ale tak gęsta i tak syta, że nie dałam rady zjeść małego ciasteczka, które dostałam w prezencie. Zabrałam je ze sobą i przypomniałam sobie o nim następnego dnia. Niby zwykłe, małe, kruche ciasteczko, ale jakie pyszne! Wyczułam w nim aromat kwiatów pomarańczy i postanowiłam upiec takie same w domu. Wykorzystałam przepis z książki La petite épicerie du fait maison E. Payany. Powiem Wam, że moje wyszły nawet lepsze. Kruchutkie, świeżutkie, zdecydowanie smaczniejsze! Polecam :-)

Beurrés Bretons | chilitonka

Beurrés Bretons


Składniki na około 40 sztuk: 3 żółtka, 150g miękkiego masła, 250g mąki pszennej, 125g cukru, paczuszka 11g proszku do pieczenia, 3 szczypty soli, 2 łyżki wody o zapachu kwiatów pomarańczy (opcjonalnie)


Przy pomocy miksera wymieszaj masło z cukrem i solą. Masa powinna być pulchna i blada.

Przesianą mąkę wymieszaj z proszkiem do pieczenia.

Dodawaj mąkę do masy, porcjami, cały czas miksując.

Dodaj 2 żółtka i wodę o zapachu kwiatów pomarańczy. Wyrób lekko, nie za długo, aby z ciasta powstała gładka kula. Zawiń ją w folię i schowaj do lodówki na minimum 2 godziny.

Piekarnik rozgrzej do 180 stopni.

Łyżeczką wykładaj porcje wielkości orzecha włoskiego. Uformuj z nich kuleczki, spłaszcz i przełóż je do foremki. Wierzch posmaruj pozostałym żółtkiem.

Możesz również rozwałkować ciasto na placek grubości 1cm i wykrawać ciasteczka, następnie przełożyć je na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Jednak w foremce (jak na zdjęciu) zachowają ładny kształt.

Piecz ciasteczka 20 – 25 minut. Po upieczeniu wystudź na kratce. Przechowuj w szczelnie zamykanym pojemniku. Smacznego!

 

Beurrés Bretons | chilitonka

Kokosowy pudding z tapioki z malinami i owocem combava

Perles du Japon | chilitonka

Pamiętam, kiedy po raz pierwszy spróbowałam tapioki, pomyślałam sobie, że dawno nie jadłam podobnego obrzydlistwa! Nie wiem, może wtedy zrobiłam coś nie tak, bo tym razem bardzo mi smakowało i mam ochotę na więcej. Choć w przepisie, z którego korzystałam jest wyraźnie napisane, że pudding należy schłodzić w lodówce, następnym razem zjem go na ciepło, tak samo jak zwykle jem inne tego typu desery. Przy okazji po raz pierwszy spróbowałam owoc combava, który we Francji staje się ostatnio dość popularny. Sam w sobie jest strasznie kwaśny, ale jako aromatyczny dodatek sprawdza się doskonale. Polecam!

Ps. We Francji tapioka występuje pod nazwą Perles du Japon, czyli Perły Japonii – ładnie, prawda?

Combavas | chilitonka

Combava, inaczej papeda, albo limonka kaffir to owoc cytrusowy niewielkich rozmiarów ( o średnicy 5 – 6 cm ). Pochodzi z Azji Południowo-Wschodniej. Ma dość grubą, bardzo aromatyczną skórkę i smak bardziej kwaśny niż cytryna. Świetnie nadaje się do ciast, deserów, napojów, sałatek oraz ryb. W smaku trochę przypomina trawę cytrynową. Jeśli chodzi o wartości odżywcze combavy, jest ona doskonałym źródłem witaminy C, ma działanie przeciwutleniające i poprawia wchłanianie żelaza. 100g tego owocu to jedyne 22 kcal.

Maliny | chilitonka

Kokosowy pudding z tapioki z malinami i owocem combava


Składniki dla 4 osób: 10 łyżek tapioki w granulkach, 600ml mleczka kokosowego, 8 łyżek cukru pudru, koszyczek malin, 2 owoce combava


Do rondelka wlej mleko, dodaj cukier puder, wymieszaj i podgrzej. Następnie dodaj sok wyciśnięty z combavy oraz startą skórkę. Wrzuć tapiokę i gotuj na małym ogniu około 20 minut, często mieszając. Kiedy granulki tapioki będą przeźroczyste, a całość nabierze kremowej konsystencji, zdejmij z ognia.

Do 4 salaterek włóż po kilka malin, przykryj puddingiem. Wystudź i schowaj do lodówki na godzinę. Przed podaniem udekoruj resztą malin. Smacznego!

Tapioka – produkt skrobiowy otrzymywany z manioku. Hipoalergiczna, pozbawiona smaku, bez glutenu i bez cholesterolu. Lekkostrawna, z niską zawartością białka. W postaci mąki stosuje się ją jako zagęszczacz sosów, natomiast granulki tapioki są składnikiem smacznych puddingów i innych deserów.

Zamiast malin, możesz dodać truskawki, wtedy deser będzie słodszy. Zamiast owocu combava świetnie pasuje również limonka.

Perles du Japon | chilitonka Na podstawie Saveurs Hors série 2015

Śląska strucla z orzechami

Strucla z orzechami | chilitonka

… stół ubrany był wedle zwyczaju białym obrusem, na którym paradnie ustawione były wszystkie świąteczne potrawy. Był tam pośrodku wieniec wielkanocny, posypany makiem, koszyczek kroszonek ozdobiony bukszpanem, których liczba dochodziła nieraz do 100 sztuk, szynka gotowana, szynka surowa, boczek wędzony gotowany i inne wędliny domowego wyrobu. (…)

Był też chrzan, musztarda, masło, a ponadto charakterystyczna dla śląskiej kuchni potrawa zwana na Podbeskidziu „murzynem”, w opolskim „szołdrem”, a w okolicach Bytomia i Katowic „szczodrem” lub „sodrem”. (…) Było to ciasto pieczone w formie niewielkiego chlebka, nadziane kiełbasą i upieczone w piekarniku.

(…) Wśród napojów spożywanych z okazji świąt znaleźć można było kawę prawdziwą zwaną „bonkafejem” lub „kawą ziarnkową”, wina domowego wyrobu, ciemne piwo lub „swojski tej”, czyli herbatę ziołową uzyskiwaną dzięki połączeniu kilku gatunków ziół.”

Oto fragment książki pt. Śląska kucharka doskonała, dotyczący tradycyjnych obchodów Świąt Wielkanocnych na terenie Śląska. Z tejże książki pochodzi przepis na struclę orzechową, którą postanowiłam w tym roku upiec. Tak to już jest, że na świątecznym stole, zamiast potraw kuchni francuskiej, czy innej, wolę te nasze, tradycyjne, swojskie. I choć nie jestem Ślązaczką, ale rodowitą Zagłębianką, to kuchnia moich bliskich sąsiadów często gościła również na naszym stole. Kluski śląskie, modra kapusta, kotlety mielone, czyli karminadle,  są popularne i lubiane w moich rodzinnych stronach do dziś. Niestety, jest wiele innych, dzisiaj już zapomnianych potraw. Kto wie, co to jest garus? flaps? skubaniec? albo jak przyrządzić półgęsek na kwaśnicy? Warto od czasu do czasu odświeżyć stare receptury. I właśnie pewnego dnia, przy filiżance mocnego bonkafeju, odkryłam ten oto przepis:

Śląska kucharka doskonała | chilitonka

Śląska strucla z orzechami

{ Składniki na dwie dorodne strucle }


Ciasto: 500g mąki pszennej (u mnie typ 450), 150g cukru, 120g roztopionego masła, 2 całe jaja i 1 żółtko  – w pokojowej temp., 1 szkalnka mleka (250 ml), 1/2 paczuszki cukru waniliowego, 40g świeżych drożdży*, szczypta soli

Dodatkowo żółtko i odrobina mleka do posmarowania ciasta, łyżka posiekanych orzechów lub pralin do posypania.

Nadzienie: 150 g orzechów włoskich łuskanych, 100g cukru, 1/2 szkalnki kwaśnej śmietany, płaska łyżeczka cukru waniliowego, 50g rodzynków**, łyżka kandyzowanej skórki pomarańczowej


Mąkę przesiej i ogrzej w ciepłym piekarniku. Z drożdży, niewielkiej ilości mąki, odrobiny cukru i letniego mleka przyrządź rozczyn o konsystencji gęstej śmietany. Pozostaw do wyrośnięcia na kilka minut.

Jaja i żółtko utrzyj z cukrem i cukrem waniliowym. Dodaj mąkę, wyrośnięty rozczyn i wyrób ręką lub mikserem. Gdy ciasto zacznie odchodzić od ręki i brzegów miski, dodaj stopione, wystudzone masło. Wyrabiaj dalej, aż zaczną pojawiać się pęcherzyki powietrza.

Wyrobione ciasto przykryj ściereczką i pozostaw do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na około godzinę, do podwojenia objętości.

W tym czasie przygotuj nadzienie. Orzechy wraz ze skórką pomarańczową i cukrem tradycyjnie zmiel maszynką, albo umieść w miseczce blendera i mieszaj, aż utworzą jednolitą masę. Dodaj rodzynki, cukier waniliowy i śmietanę. Wymieszaj.

Wyrośnięte ciasto przełóż na obficie posypany mąką blat. Podziel na dwie równe części. Każdą część rozwałkuj na kwadrat grubości mniej więcej 0.5 cm. Rozsmaruj po połowie nadzienia i zwiń w rulon. Przełóż na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Możesz pośrodku zrobić z papieru przegródkę, aby dwie strucle nie stykały się podczas pieczenia.

Posmaruj wierzch żółtkiem rozmąconym z odrobiną mleka. Posyp posiekanymi orzechami.

Piecz w 180 stopniach około 30 – 40 minut, do suchego patyczka. Jeśli wierzch zbyt szybko się rumieni, przykryj folią aluminiową. Wystudź na kratce przed pokrojeniem, smacznego!

Na koniec kilka moich uwag:

  • zamiast orzechów włoskich, mogą być inne (laskowe, nerkowce itd.), radzę też nie rezygnować z rodzynek, ani skórki pomarańczowej, a nawet można ich dodać ciut więcej.
  • ja użyłam 2 saszetki drożdży instant Francine – tyle, ile potrzeba na 500g mąki (według informacji na opakowaniu). Nie robiłam rozczynu, tylko wymieszałam je z mąką.
  • jeśli rodzynki są suche i twarde, na kilka minut zalej je wrzątkiem, a następnie odcedź.
  • ciekawym pomysłem byłoby też dodanie do nadzienia troszkę alkoholu, np. rumu.
  • ciasto podczas wyrabiania jest dość miękkie, można dosypać odrobinę mąki, ale nie za dużo. Wtedy ciasto po upieczeniu będzie lekkie i puszyste.
  • może moja strucla nie wyglądaja tak pięknie, jak ta ze sklepu, ale zaręczam, że była pyszna! Drugą sztukę zamroziłam na święta :-)

Na podstawie książki pt. Śląska kucharka doskonała, Elżbieta Łabońska, Fundacja dla Śląskiego Instytutu Naukowego, Katowice 1989 r.