Soba, pieczona dynia, jajecznica, migdały i młode listki sałaty

Druga miska Buddhy według przepisu z książki „Bouddha bol. L’équilibre est dans le bol !” T. Clouet, J.M. Cohen. I znów wszystko do siebie doskonale pasuje! Jedyne, co zmieniłam, to a) zamiast natki pietruszki (w oryginale) dodałam miks młodych listków różnych gatunków sałat, b) do tego zrobiłam sos vinegret i c) jajecznicę zamiast przygotować na parze, usmażyłam na patelni.

Dodam jeszcze to, o czym zapomniałam Wam napisać w poprzednim poście. Mimo, że są to bardzo proste przepisy, to w trakcie ich przygotowania bardzo przyda się druga para rąk. Dobrze, gdy wszystkie elementy są ciepłe, świeżo pokrojone, nie czekają zbyt długo na boku. Tak więc, kiedy Ty kończysz smażyć dynię, jednocześnie odcedzając makaron, warto mieć pomocnika, który w tym czasie zrobi jajecznicę i posieka uprażone migdały. Kolejny pozytyw – Buddha bowl zbliża ludzi! :-)

Soba, pieczona dynia, jajecznica, migdały i młode listki sałaty

Składniki na 2 porcje:

  • około 500g dyni piżmowej
  • 1 łyżeczka papryki
  • 4 duże jaja
  • 2 łyżki gęstej śmietany
  • łyżka masła
  • 75g makaronu soba
  • dwie garście listków młodych sałat
  • 20g migdałów
  • oliwa
  • pieprz i sól

Sos vinegret:

  • łyżeczka musztardy
  • 1 łyżka octu winnego
  • 3 łyżki oliwy
  • ewentualnie szczypta ziół do sałatek

Dynię obieramy, usuwamy pestki i włókna, kroimy w kostkę. Na dużej patelni rozgrzewamy 2 łyżki oliwy i wrzucamy dynię. Przyprawiamy papryką i solą do smaku. Smażymy na średnim ogniu około 20 minut. Mieszamy, aby się nie przypaliła, na koniec przyprawiamy lekko pieprzem. Zdejmujemy z ognia, kiedy będzie miękka.

Migdały lekko grillujemy na suchej patelni i rozgniatamy na mniejsze kawałki.

Przygotowujemy sos vinegret: w szklaneczce mieszamy energicznie wszystkie składniki.

Makaron gotujemy w lekko osolonej wodzie. Po odcedzeniu mieszamy z łyżką oliwy.

Jaja wbijamy do miseczki. Na nieprzywieralnej patelni robimy średnio ściętą jajecznicę (ewentualnie wcześniej rozpuszczamy odrobinę masła). Na koniec mieszamy ze śmietaną i masłem, przyprawiamy solą i pieprzem do smaku.

Wykładamy do miski poszczególne składniki, sałatę polewamy sosem, całośc posypujemy migdałami. Smacznego!

Reklamy

Pyszna miska Buddy

Wizyta w księgarni i przeglądanie książek kulinarnych to jedno z moich ulubionych zajęć w wolne popołudnie. Na szczęście mam już za sobą ten etap, kiedy chciałam MIEĆ te wszystkie pięknie wydane, z wyjątkowo dobrymi, klimatycznymi zdjęciami. Teraz też lubię nacieszyć oczy, ale bardziej szukam ciekawych przepisów, a te mogą być wszędzie, choćby w darmowej, sklepowej gazetce.

Ostatnio jednak skusiłam się na pewną książkę z 80 przepisami na dania, które od dłuższego czasu zwracały moją baczną uwagę – Buddha bowls.  Autorami książki są dwaj panowie: jeden – utalentowany szef kuchni i drugi – pan doktor, specjalista od żywienia.

Przykładowa strona z książki „Bouddha bol. L’équilibre est dans le bol !” T. Clouet, J.M. Cohen

Buddha bowl, czyli „miska Buddy” nie ma nic wspólnego z religią, ale bardziej z filozofią życia i zdrowym odżywianiem. Chodzi o to, aby w jednym naczyniu harmonijnie skomponować pyszne, odżywcze i pięknie prezentujące się danie. Każdy z elementów przygotowuje się osobno i podlega innej obróbce. Są składniki surowe, pieczone, smażone, gotowane, itd. W każdej misce musi się znaleźć 6 podstawowych elementów:

  • białka roślinne lub zwierzęce
  • owoce i warzywa
  • w tym bardzo ważne warzywa liściaste
  • węglowodany złożone
  • dobry tłuszcz
  • oraz pyszny sos

Nie będę się tutaj rozpisywać nad rodzajami i właściwościami poszczególnych składników, choć książka opatrzona jest w solidny wstęp. Pod każdym przepisem znajdziemy dodatkowe informacje: co daje nam każdy element, jak jeszcze można wzbogacić danie.

Mam taki plan, aby w każdy piątek wypróbować jeden przepis z książki. Co z tego wyjdzie – czas pokaże, ale dzisiaj chcę się z Wami podzielić pierwszą wybraną miską Buddy:

Dorsz, pomarańcza, ogórek, ryż basmati, marchew i czarna porzeczka

{ danie bezglutenowe, bogate w żelazo i witaminę C }

Składniki na 2 porcje:

  • 100g ryżu basmati complet
  • 240g filetów z grzbietu dorsza
  • 20g masła
  • 2 łyżki neutralnego oleju (np. z pestek winogron)
  • 1 pomarańcza
  • 1 duża marchewka
  • 1 średni zielony ogórek
  • garść czarnej porzeczki
  • garść orzechów nerkowca
  • sól morska i świeżo zmielony pieprz

Na vinegret:

  • 2 łyżki oliwy
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 2 łyżki soku z pomarańczy
  • kilka gałązek koperku, posiekane
  • sól i pieprz
  1. Ryż płuczemy i gotujemy w podwójnej ilości lekko osolonej wody (1szklanka ryżu = 2 szklanki wody). Odcedzamy.
  2. Rybę płuczemy w zimnej wodzie, dzielimy na dwie porcje i solimy. Smażymy na maśle z olejem na złoty kolor. Podczas smażenia polewamy rybę tłuszczem.
  3. Pomarańczę obieramy i wykrawamy miąższ (trochę soku zostawiamy do sosu vinegret).
  4. Przygotowujemy sos – w naczyniu energicznie mieszamy wszystkie składniki, przyprawiamy do smaku.
  5. Ogórka kroimy w cienkie talarki, a marchew ścieramy na grubej tarce lub specjalnej „strugaczce”, aby uzyskać długie paseczki. Orzechy siekamy.
  6. W miseczkach układamy ryż, obok warzywa, pomarańczę, na górę usmażonego dorsza. Warzywa polewamy sosem, a całość posypujemy orzechami i porzeczkami.

Spróbujcie, a przekonacie się sami, jak to wszystko razem pysznie smakuje, smacznego!

Ps.ja użyłam ryżu basmati pół – kompletnego, ponieważ tylko taki udało mi się znaleźć.

Przepis z książki „Bouddha bol. L’équilibre est dans le bol !” T. Clouet, J.M. Cohen